Odp: Benzyniak dymi na siwo jak parowóz
Wito,
Jeśli w Twoim nieszczęściu znajomy jest skłonny oddać Tobie pieniądze, jakie zapłaciłeś za ten samochód, to bierz i uciekaj.
Kup sobie inne auto. Naprawdę. I dlaczego zaraz z końca Polski, skąd w ogóle taki pomysł, żeby tak daleko szukać samochodu? Przecież nie rozglądasz się za rzadkim klasykiem, tylko za normalnym autem użytkowym, jakich w rozsądnej odległości jeżdżą tysiące.
Czy potrzebujesz samochodu już, teraz, zaraz? Czy to Twój pierwszy samochód? Jeśli możesz sobie pozwolić na odrobinę cierpliwości i auto ma Tobie jeszcze jakiś czas posłużyć, to rozejrzyj się za samochodem z Twojej okolicy. 50, najdalej 100 kilometrów w zupełności wystarczy. Odpuść sobie komisy i handlarzy. Oczywiście, w prywatnych ogłoszeniach również znajdują się oszuści, ale jest ich o wiele mniej niż wśród Mirków z komisu.
Samochód, który sobie wybierzesz i przejdzie Twoje oględziny (a wiesz już chyba o wiele więcej niż jeszcze 2 miesiące temu, prawda?) zawieź na stację diagnostyczną z komputerem, tam sprawdzą go fachowcy.
PS. Jeśli w samochodzie masz rozsypany silnik, to chociażby w środku był masażer, odpuść go sobie. Hamulce, czy opony zimowe to drobnostki (w sensie pieniędzy również) w porównaniu z problemami i nerwami jakie Ciebie czekają podczas remontowania tego samochodu.
Powodzenia i trzymam kciuki!
|