Andrzej, ale Twój klakson słyszy nie tylko winowajca. Ten przeważnie ma to w...czterech literach, a reszta wokół się zastanawia, co jest nie tak.
Świętych nie ma, każdemu się zdarza popełnić błąd, a klakson w takiej sytuacji pomaga jedynie trąbiącemu, całą resztę tylko dezorientuje. Samego mnie nieraz krew zalewa, jak widzę beztroskę- bezmyślność innych kierujących, ale staram się nie trąbić, zdarza mi się jedynie, mając go później przed sobą, oświetlić mu drogę i umysł dalekosiężnymi, albo długimi. To działa lepiej. niż klakson, często potem widzę mrugnięcie awaryjnymi.
Widziałem też dawno temu w Katowicach, jak trzech "karków" z BMW (jakże by inaczej) wyciągnęli jakiegoś "złotówę" z Mercedesa, bo ten ich strąbił. Jak się to skończyło, nie wiem, bo pojechałem dalej.
Agresja rodzi agresję. Często uśmieszek pełen politowania daje więcej do myślenia delikwentowi, niż nawet syrena strażacka.
Też używam klaksonu (żeby się nie zastał
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. ) ale najczęściej na sygnalizacji świetlnej, gdzie zielone pali się od dłuższej chwili, a poprzedzający mnie "kierowca" grzebie w...nosie. Ale jest to krótkie pipnięcie.