View Single Post
Stary 21-08-2013, 15:39   #1
vladcs
ford::beginner
 
Zarejestrowany: 13-11-2007
Skąd: Warszawa
Model: Ford Mondeo MK3 ST220
Silnik: 3.0 226 KM
Rocznik: 2004
Postów: 46
Domyślnie Gaśnie i nie odpala - czujnik wałka/wału? kable? coś innego?

Cześć,

Mam ostatnio problem z moim estekiem.
Dzieje się to w zasadzie tylko na rozgrzanym silniku, po około pół godziny jazdy, czasami też po kilku minutach postoju (np na parkingu pod sklepem). Ale nigdy na zupełnie zimnym.
Otóż zaczął gasnąć w trakcie jazdy lub na postoju (jak dotąd tylko na niskich obrotach: zaraz po odpaleniu, podczas postoju na światłach, przy dojeżdżaniu do skrzyżowania lub przy ruszaniu). Wyłącza się jakby mu prąd odcięło.
Po zgaśnięciu przez kilka sekund do kilku minut samochodu nie można odpalić (w ogóle nie reaguje na przekręcenie kluczyka; deska martwa). Czasami dość rachitycznie odpali a potem od razu znów gaśnie. Radio działa, awaryjne też, centralny zamek też - więc nie o prąd z akumulatora chodzi.
Zwróciłem też uwagę, że przy hamowaniu obroty spadają do około 400-600 i wracają po chwili na właściwy poziom na jałowym.
Czasami problem z odpaleniem jest od razu podczas ruszania - tzn auto w ogóle nie reaguje na kluczyk przez kilka chwil.
Kiedy auto już odpali, działa jak gdyby nigdy nic. Wrażenie mam takie, że coś się przegrzewa i musi chwilkę przestygnąć.
Kontrolka check engine się nie świeci, w warsztacie (Szczotkarska w Warszawie) na kablu nie znaleźli żadnych błędów (może trzeba wiedzieć jak szukać?). Dioda od immo nie mruga w żaden specyficzny sposób.
Sprawdzona była stacyjka, skrzynka przekaźników, "na oko" to co widać z okablowania. Wymieniony był przypalony przekaźnik główny.

Czy ktoś z Was zetknął się z podobnym "zestawem" objawów"? Co to może być?
Moze powinienem coś poobserwować, na coś jeszcze zwrócić uwagę?
Na razie wygląda to na szukanie po omacku. Póki co zaproponowano mi poniższe (z różnych źródeł):

- czujnik położenia wałka rozrządu
- czujnik położenia wału korbowego
- oba powyższe czujniki naraz
- kable przy kostkach tych czujników bądź same kostki
- słaba bateryjka w pilocie
- cały komputer do wymiany
- gdzieś przerwany kabel
- źle działający alarm (cobra)
- gdzieś urwany kabelek (ale gdzie...?)
- zimne luty (gdzie...?)

Na chwilę obecną najbardziej pasują mi objawy do czujnika wałka. Ale pewności nie mam, a nowy kosztuje około 160 zł, więc wolałbym się upewnić. Pożyczyć nie mam możliwości.

A może ktoś z Was ma namiary na jakiegoś speca w Warszawie który zna się na takich przypadkach?
Pozdrawiam
W
vladcs jest offline   Odpowiedź z Cytatem