Witam,
Mam 6 letnie autko.
Po przejechaniu 120km z domu do pracy autko zaczęło szarpać i tracić moc, a po zjechaniu na parking telepało nim okrutnie, a próba wbicia biegu przyprawiała o ból zęba.
Autko ma nalatane ok 215 tys km.
Oddałem autko do ASO, gdzie jest już jakoś od 12 września.
Stwierdzono brak ciśnienia na cylindrach 1 i 2.
Tj ciśnienie było ale poniżej 1Mpa.
1.Stwierdzono pęknięcie sprężyny zaworu,
2.Uszkodzona została głowica-oddałem do regeneracji,
3.Wymieniłem cały rozrząd z pompą wody,
4.Wymieniono uszczelkę pod głowicą,
5.Właśnie czekam na 16 hydraulicznych popychaczy z dźwigienkami...
Koszt przeokrutny.
Auto nie wykazywało żadnych oznak problemów, nic nie kopciło, nie brało oleju, nie szarpało, nie buczało, nie trzeszczało, nie sygnalizowało kontrolkami...stało się nagle. Na nic nie najechałem, w nic nie uderzyłem.
Było 0 podstaw podejrzewania, że coś jest nie tak. Auto malina, okaz zdrowia i zazdrości innych użytkowników...
Co mogę w tej sytuacji zrobić?
Pisałem do Uokik; do forda jeszcze nie pisałem, bo pewnie mnie zleją pisząc, że to niewłaściwa eksploatacja...
Może jakieś fora prawnicze, a może ktoś miał podobną przypadłość to jak sobie poradził?
Znalazłem np taką informację:
http://afk.com.pl/?pekniecie-sprezyny-zaworu,282
"Przyczyną pęknięcia sprężyny zaworu jest zwykle zmę*czenie materiału, wada materiałowa lub wada powstała przy obróbce"
Dla mnie jest to wada fabryczna.
Nie ma zaleceń producenta jak do koła dwumasowego lub turbiny, czy rozrządu co ileś tysięcy wymieniać.
Macie jakieś pomysły co można zrobić aby nie płacić za usterkę, która nie wynikła ze sposobu eksploatacji a jest prezentem od Forda?
Nic nie jest niezawodne, ale jak koszt naprawy wynosi 8-10tys, to mogliby informować wcześniej,że warto wymieniać sprężynki zaworowe co 200tys, to bym wymienił przed tym koszmarem.