Teoria mówi: masz homologację na lampę z właściwym źródłem światła. Używając niehomologowanej żarówki sprawiasz, że auto nie spełnia wymogów dopuszczenia do ruchu publicznego, więc poruszasz się autem tak, jak bez przeglądu technicznego - ubezpieczyciel w razie wypadku nie musi wypłacić odszkodowania (lub zgłosić się do Ciebie po regres).
Praktyka mówi: kto zauważy u Ciebie, że żarówka o prawidłowej bańce i z żarnikiem świeci zbyt niebiesko? Kto udowodni, że przez tę żarówkę ktoś został oślepiony i to twoja wina, że on w Ciebie wycedził? Każdy policjant popuka się w głowę i powie, że nie wyśle Twojej żarówki (najprawdopodobniej już stłuczonej) do analizy, bo to idiotyzm (szczególnie jak ten drugi jeździł po pijaku po rondzie pod prąd tyłem
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. ).
Krótko mówiąc - nie wierzę, byś mógł kiedykolwiek beknąć za taką bzdurę. Nawet diagnosta nie sprawdzi tego na przeglądzie.
P.S. sprawę opisałem, ale po miśkach nie wspominałem
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.