|
Nie polecam ASO we Włocławku. Ja czuję się oszukany i przekazuję tu szkic artykułu z gazety która opisała moją sprawę, a wyglądała tak:
Czy samochód używany kupiony w polskim
salonie
to bezpieczny zakup ?
Jakub szukał samochodu z Polski kładąc nacisk na to, żeby kupić auto przez salon będąc w przekonaniu, że to pewny zakup…. Niestety…
Pan Jakub szukał bardzo długo samochodu, wreszcie znalazł ogłoszenie na jednym z portali i zadzwonił do pośrednika Ford Auto Styl Autoryzowanego dealera Forda we Włocławku.
Pierwsze słowa jakie usłyszał to:,, samochód jest jak igła”, serwisowany itd.
Wierząc, że jeśli sprzedawca salonowy zapewnia ,,nie ma nic do naprawy w tym samochodzie” pan Jakub udał się z kolegą w podróż z Sanoka do Włocławka pociągiem.
Przebyty dystans to 650 km Polskimi Kolejami Państwowymi trwał 17 godzin ale ,,samochód salonowy jest na 95% pewny” – tak myślałem mówi pan Jakub.
Kiedy kupujący zobaczył brudny samochód był zdziwiony, cała maska, dach były w rysach czego na zdjęciach w ogłoszeniu nie było widać ,,ale najważniejszy jest stan techniczny, pomyślał pan Jakub”
Pierwsze wrażenie sprzedawca salonowy sprawił dobre ale kiedy doszło do konkretów zaczęły się schody.
W momencie kiedy poproszono o wnikliwe sprawdzenie samochodu pracownik był zdziwiony.
Na początku samochód wzięto na podnośnik, pracownik serwisu pokazał podwozie. Kiedy pan kupujący dostrzegł skorodowany katalizator i wyciek z okolic filtra oleju po minucie pracownik skwitował to słowami ,, wszystko jest dobrze”….. Niestety serwisant nie zaręczył własnym podpisem stanu podwozia, Nasuwa się pytanie dlaczego ?
Długie prośby i nieustępliwość kupującego sprawiały, że sprzedający zgodził się na sprawdzenie zawieszenia ale o podpięciu do komputera ,,nie ma mowy” powiedział.
Tu znowu ,,twarda postawa” kupującego sprawiła, że podłączono samochód do komputera. Tam także nic niepokojącego nie wyszło.
Pośrednik co jakiś czas znikał zamiast być przy przeglądzie. On także nie podpisał żadnego z przeglądów.
Czy to dziwne, że kupujący chce wnikliwie sprawdzić samochód przed zakupem?
Według nas to jak najbardziej wskazana czynność, aby potem nie było rozczarowań.
Zapytaliśmy szefa serwisu Fiata w Rzeszowie jak to wygląda w ich salonie.
Odpowiedź była jednoznaczna: ,,każdy samochód używany jeśli jest sprzedawany przez nasz salon przechodzi generalne sprawdzenie przed wystawieniem go na sprzedaż, a także przed zakupem, aby klient był pewny stanu technicznego. Do tego dajemy roczną gwarancję na wybrane podzespoły”
Wykonaliśmy jeszcze kilka telefonów do serwisu Opla i Citroena tam też zapewniono nas, że ,,nigdy nie wypuszcza się używanego samochodu z salonu bez pełnego przeglądu i podpisu protokołu przeglądu”
Po pertraktacjach i zapewnieniach serwisantów i pośrednika, że samochód jest bez wad , bo już był sprawdzany pan Jakub dokonał zakupu Forda Mondeo wyprodukowanego w 2008 roku.
Na końcu jak się okazało arogancki pośrednik dodał ,,miał pan duże szczęście, bo takich przeglądów nikomu nie robimy”
Już kilkadziesiąt kilometrów od Włocławka po godzinnym postoju na stacji benzynowej i restauracji kupujący dostrzegł dużą plamę oleju.
Kiedy dojechał do Sanoka udał się do mechanika który stwierdził wyciek z półosi skrzyni biegów.
Kiedy pan Jakub rozżalony zgłosił sprawę do nas i poprosił o pomoc, zabraliśmy samochód do sprawdzenia na jedną z renomowanych stacji diagnostycznych w Rzeszowie, gdzie stwierdzono:
-wycieki oleju z uszczelniacza półosi skrzyni biegów
-prawy wahacz do wymiany
-wybity łącznik stabilizatora lewa strona.
-koło dwumasowe mocno zużyte (w ogłoszeniu pisano, że było kilka miesięcy temu wymienione)
Następnie lakiernik ocenił stan lakieru i stwierdził:
-malowane pięć elementów, w tym na jednym gruba szpachla( pan Jakub wiedział w serwisie o trzech elementach)
-stan lakieru w skali od jeden do dziesięć ocenił na cztery ,,bardzo grube zatuszowane rysy i kilka wykonanych nieumiejętnie polerowań lakieru.
,,Cena jaką kupujący zapłacił za samochód 26800 zł przy tym stanie technicznym powinna być niższa o co najmniej 5000 zł bo tyle wyniosą naprawy jakich musi dokonać” stwierdzono na stacji diagnostycznej.
Pan Jakub napisał skargę do dyrektor Ford Auto Styl pani Katarzyny Pikulskiej ale do dziś nie otrzymał żadnej rekompensaty, ani nawet odpowiedzi. My także chcieliśmy przeprowadzić rozmowę z panią Pikulską ale usłyszeliśmy ,, pani dyrektor jest zajęta”.
Podczas rozmów telefonicznych, a także w czasie zakupu pan Jakub nagrywał wszystko na dyktafon ukryty w kieszeni.
Po przesłuchani nagrań i opinii serwisantów stacji diagnostycznej w Rzeszowie, nasuwa się jedno ważne pytanie.
Jak autoryzowany dealer Ford Auto Styl może sprzedawać samochody w takim stanie nie informując o tym kupującego?.
Wygląda na to, że ten salon działa jak komisy które ukrywają wszystkie możliwe wady ,, to zwyczajne oszustwo” –mówi zdenerwowany pan Jakub, z czym trudno się nie zgodzić.
Pan Jakub będzie kierował sprawę do sądu mając nagrania, sprawdzenie samochodu dokonane przez biegłego i świadka, który był przy zakupie.
Jak się sprawa potoczy zobaczymy ale teraz wiemy jedno trzeba uważać na salony, a szczególnie na firmę Ford Auto Styl .
|