Odp: Rozrusznik nie kręci i auto nie odpala lecz...
Momenty, przyrosty sił...
Szkoła otwocka zawsze mówiła: popchnąć i "wsadzić" dwójkę. Następnie powoli odpuszczać sprzęgło. Koniec zabawy.
Znasz z autopsji (nie z legend) jakikolwiek przypadek uszkodzenia slinika po takiej próbie?
Zgadzam się, że odpalanie na "pych" a co gorsze "na zaciąg" silnika, który zalany jest jakimś letnim olejem i zamarzł , może być nieszczególnie mądrym pomysłem. I obojętnie czy ma pasek czy łańcuch. Rozrusznik w takim wypadku najwyżej się podda. Natomiast "przyrost sił" po rozpędzeniu auta i puszczeniu sprzęgła może coś namieszać.
Osobiście asystowałem z jakieś 40 lat temu przy rozbiórce napędu Zastawy 1100, poddanej odpalaniu na holu. Auto stało pół roku pod domem, oleje w tamtych latach wiadomo jakie były, był marzec, suchy asfalt a na dokładkę autko przywiązane stalowym holem do Żuka.
Efekt? Ukręcony wałek sprzegłowy. Już lepiej gdyby hak wyrwało.
|