Witam ponownie. Oto post z cyklu "Rozpaczliwe szukanie pomocy! c.d."
Od razu zaznaczam, że NIE JESTEM PRZEWRAŻLIWIONY i wolę z góry uprzedzić, iż odpowiedzi w tym stylu można sobie darować...
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Od dłuższego już czasu nie mogę rozwiązać mojego problemu a dokładnie "rzucanie" autem na nierównościach, dziurach itp... Po krótce przedstawię OCB:
Przejeżdżając przez np studzienkę, dziurę itp ewidentnie czuć na zawieszeniu i pewnie idąc dalej na ukł. kierowniczym że gdzieś jest luz bo auto gwałtownie reaguje - poddaje się, szarpie kierą czego nawet w Matizie żony i każdym innym "sprawnym" aucie nie doświadczyłem gdzie wjezdzajac tym sprawnym w nierownosc czuc ze wszystko w zawieszeniu/ukł. kier. pracuje "sztywno" czyli tak jak byc powinno a u mnie sie cos koleboce... ciężko to opisać jak ktoś tego nie czuje... oprócz reakcji auta da się usłyszeć głuche "uderzenia"...
I teraz najlepsze w tym wszystkim - na X stacjach diagnostycznych oraz w warsztatach sprawdzając brechą ani grama luzu!!! Zrobiłem całe zawieszenie z tyłu, z przodu tylne i przednie tuleje oraz nowe, kompletne McPhersony z przodu i dalej jest masakra! Zastanawiam sie gdzie szukac? Czy cos z amortyzatorami (zle zmontowane czy cos choc nie wiem czy da sie zle załozyc - albo cos z łożyskiem ze caly Mcpherson goni??) albo coś z maglownicą ale nadmiernych stuków nie mam (moze leciutko slyszalne slabe stuczki nawet na wlaczonym silniku ale watpie czy to przekladnia...). No ewidentnie czuć jakis luz tylko co mam sprawdzic... Aha i jak sie jezdzi (w szczegolnosci lewym kolem) po np polatanej drodze mam takie uczucie jakby kolo tracilo kerunek jazdy jakby troche nim "podrzuało" mimo ze amory wykazaly ponad 80%...
POMÓŻCIE PROSZE!!!
Bump: Czy miał ktoś coś podobnego albo ma pomysł co może być nie teges?