Odp: Zapinanie pasów bezpieczeństwa a wolność wyboru.
A ja wezmę w obronę kolegę przemawiającego w imieniu wolności wyboru (choć z góry mówię, że nie wszystkie przejawy wolności są przeze mnie akceptowane). Rozważając jednak obowiązek jazdy z zapiętymi pasami bezpieczeństwa, jestem za dopuszczeniem wolności wyboru. Z racji swojego zajęcia powinienem być przeciwnikiem takiego podejścia, ale ten obowiązek (podobnie jak posiadanie gaśnicy, kamizelki odblaskowej, apteczki) ma tak znikome znaczenie dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym, że można go uznać wręcz za absurdalny. Istnieją wszak wyłączenia z tego obowiązku (dla kobiet w ciąży oraz osób zm.in. z przeciwskazaniami medycznymi). Czyżby więc niezapięte pasy miały na celu ochronę płodu z pominięciem matki? Albo zabepieczały przed uszkodzeniem wybrane organy ciała, nie chroniąc życia ich właściciela? W kwestii pasów bezpieczeństwa, nawet wśród specjalistów zdania są podzielone. W większości przypadków faktycznie mogą one uratować komuś życie, ale bywa też ta mniejszość, kiedy nie uratowały, a nawet zabiły (wbrew pozorom takich zdarzeń jest sporo, tylko w imię ogólnie przyjętej zasady, nikt o tym głośno nie mówi. Co się zaś tyczy ubezpieczenia, tudzież kosztów leczenia, to istotnie nie widzę podstaw do twierdzenia, że jazda bez zapiętych pasów bezpieczeństwa ma jakikolwiek większy wpływ na obciążenie finansowe społeczeństwa. Daleko większy wpływ ma spożywanie alkoholu (w ogóle, nie tylko przez kierujących), palenie papierosów, czy wdychanie smrodu z przemysłowych kominów.
__________________
§23
|