Roland 074 - racja, dokręcanie nie pomaga, i tak się luzuje… I już muszę sprostować, że eksperyment nie udał się.
Najbardziej chyba obciążona śruba fotela, czyli tylna lewa (jak na 2 zdjęciach pokazał na stronie 5 tego wątku Zuber), po tygodniu puściła, gwint się całkowicie rozwalił od ciągłego dokręcania, nakrętki też szlag trafił (nawet samozabezpieczające się) i musiałem usunąć oryginalną śrubę (co sprawiło trudność, gdyż uszkodzona śruba i gwint uniemożliwiała wykręcenie tylko samym kluczem torx! Pomogło podważenie odpowiednio cienkim śrubokrętem).
Oryginalne śruby są zresztą za krótkie i ledwie wystają z drugiej strony, co spowodowało zniszczenie przeze mnie gwintu śruby i nakrętki.
Teraz wstawiłem dłuższą, najzwyklejszą śrubę z sześciokątnym łbem z podkładką (na zewnątrz), z drugiej strony (od wewnątrz) skontrowałem nakrętką samozabezpieczającą się, skręciłem na maksa dwoma kluczami nasadowymi (jest w miarę dobry dostęp, od wewnątrz zwykłą nasadówką, a od zewnątrz nasadówką z "grzechotką" i przedłużką, nie trzeba demontować fotela) i znowu na razie trzyma… Jak to nie pomoże, to chyba zaspawam!
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Tych tulejek, o których mowa, CHYBA nie mam - gdzie one są? Jest większy otwór w zewnętrznej szynie i mniejszy z gwintem na nieszczęsną śrubę we wewnętrznej szynie. Na tej focie też nie widzę tych tulejek, właśnie tak to wyglądało przed skręceniem:
(fota od linka Vadero z talkford - patrz wyzej)
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.