W dniu wczorajszym wracając z pracy droga ekspresowa po przejechaniu ok 40km poczułem silne krótkie szarpniecie. W ciagu kolejnych 3 min szarpniecia pojawiały się z coraz większą częstotliwością aby ostatecznie doprowadzić do zgaszenia silnika. Sila bezwładności dojechalem do wezla. Po zatrzymaniu auto juz nie zapaliło. Kreci rozrusznikiem ale silnik nie chwyta. Jak sie stara go uruchomic początkowo wszystko jest normalnie (mowa o dźwięku rozrusznika) ale po chwili pojawiają się dziwne wibracje.
Szczescie w nieszczęściu ze akurat dojechalem do interesującego mnie wezla i na linie sholowala mnie zona.
Odczytałem błędu z komputera via elm, ale z wyjątkiem tych o egr (mam odlaczona wtyczke) nic nowego nie ma.
Auto ma dopiero co zalozony nowy wydech oraz od pewnego czasu miało czasami problemy z odpalaniem na zimnym silniku (przez chwile za niskie obroty), na ciepłym zawsze było ok - pisałem o tym w osobnym wątku.
Ma ktoś jakis pomysl?
Ogolnie jestem zalamany gdyż jutro miałem jechać nim na urlop a zamiast tego beda koszty i smiganie po warsztatach
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Mam nadzieje ze to nie rozrząd, ale wtedy chyba w ogole bym nie zakrecil rozrusznikiem i by cos dzwonilo. Wygląda mi to na jakis problem z układem paliwa...