Cytat:
|
ładnie straszycie Panowie,
|
Ja to się dziwię firmom motoryzacyjnym, że przy wypuszczaniu nowego modelu, wkładając w to ogrom pracy, inwestując olbrzymie pieniądze - godzą się na ekoterror urzędasów i pseudopolityków, nie mających zielonego pojęcia o technice motoryzacyjnej, o technologii produkcji, a także o rzeczywistych zagrożeniach środowiska we współczesnym świecie.
Producenci jak te barany, jeden oglądając się na drugiego i wzajemnie się naśladując,wchodzą w identyczne rozwiązania, które w efekcie potrafią świetny projekt samochodu pociągnąć na dno. Bo zbyt dużo niesprawdzonych i jednocześnie wymuszonych nowymi przepisami rozwiązań wchodzi jednocześnie do produkcji. Jednocześnie bezpieczne, bezwzględnie sprawdzone rozwiązania konstrukcyjne, będące wynikiem ponad stu lat rozwoju techniki motoryzacyjnej uznaje się za... nieekonomiczne w użytkowaniu.
To właśnie dążenie do śrubowania wskaźników zużycia paliwa (ekolodzy pieją z zachwytu) spowodowało wymyślanie takich patentów jak pompy oleju o zmiennym wydatku, podobne rozwiązanie w układach serwa kierownicy, tzw inteligentny alternator który nie zawsze ładuje, itd, itd - listę można ciągnąć długo.
Nikt jednak z tych entuzjastów nawet się nie zająknie, że została złamana żelazna zasada bezwzględnie bezpośredniego mechanicznego powiązania w działaniu pewnych podzespołów - tak ze względu na bezpieczeństwo np silnika, jak i bezpieczeństwo w czasie jazdy.
Pompa olejowa od stu lat w samochodach działała jako najprostsze z możliwych urządzeń, z niezawodnym kulkowym zaworem sprężynowym - i była bezawaryjna. Tam nie miało co się zepsuć... . Teraz ma być inaczej i skutki widzimy - bo kiedy pada pompa oleju, to... pada cały silnik, nawet z częścią osprzętu (np turbiną).
Hydrauliczny układ kierowniczy podczas jazdy działał do tej pory zawsze, co wzbudziło grozę ekologicznych entuzjastów - teraz będzie się wyłączał przy jeździe na wprost. Co się stanie, jeżeli będzie tak niezawodny jak nowa pompa oleju? Itd. itd.
Prawda jest taka, że podstawowym kryterium dla producenta w ocenie nowego modelu stało się nie to, czy jest to dobry, bezpieczny, trwały i świetnie jeżdżący samochód, ale to, że musi być... ekologiczny.
Masakra.