Odgrzeję kotleta bo myślę, że przyda się dla potomnych.
Mój 2.5d 4FB na zimno jechał jak należy, po nagrzaniu wyraźnie tracił wigor i dużo wolniej nabierał obrotów. O ile w mieście szło z tym żyć o tyle w czasie alpejskich wspinaczek z poważnym ładunkiem na pace robiło się słabo, żeby nie powiedzieć BARDZO słabo.
Żadnych innych objawów towarzyszących... i w zasadzie miałem sobie dać z tym spokój (ten typ tak ma?) ale...
Z pomocą przyszedł najlepszy serwis Transita w PL
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. Podczas kolejnego, tym razem dużego serwisu >przedwyjazdowego< po mojej sugestii "dłubnięto" pompę, a dokładniej wymieniono w pompie tłoczek oraz cylinderek, który na ciepło się przycierał.
Po robocie auto pojechało w daleką trasę i powiem tak... inna jazda. Całe Alpy przejechane na 5 biegu. W drodze powrotnej z ładunkiem
jedynie 2 razy miała miejsce redukcja na "czwórkę" podczas wspinaczki w okolicach Grazu....
Spalanie od 7 do 8 litrów z ładunkiem. Prędkości przelotowe rzędu 120 km/h.
Nareszcie osiołek wrócił do życia
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.