Witam,
Miałem nadzieję, że pierwszy post na forum, które od dłuższego czasu czytuję, będzie bardziej optymistyczny, no ale...
Sprawa dotyczy ASO Germaz we Wrocławiu, ale temat raczej ogólny więc zdecydowałem się założyć nowy wątek.
W styczniu zrobiłem tam przedzakupowy przegląd S-Maxa (samochód krajowy, u nich zresztą kupiony). Diagnoza - samochód w stanie idealnym, jedyne problemy jakie stwierdzono to niedziałająca sprężarka klimatyzacji.
Samochód kupiłem, niestety w czasie jazdy ciągle słyszałem jakieś skrzypienie. Przewertowałem forum, naczytałem się o skrzypiących fotelach, uszczelkach itp - nic takiego nie znalazłem. W końcu przy jakiejś okazji wlazłem pod samochód i znalazłem rozlatujące się tuleje w zawieszeniu. Tego się nie spodziewałem, bo przecież zawieszenie mi sprawdzono i opisano jako idealne.
Jako że akurat zbliżał się termin przeglądu zawiozłem auto do Germaza.
Tym razem dostałem kartę przeglądu a na niej:
- rozlatujące się tuleje;
- tarcze hamulcowe poniżej wymiaru;
- rozrząd prawdopodobnie do wymiany.
(natomiast wspomniana poprzednio sprężarka klimy oczywiście działa).
Wobec czego zadałem pytanie, jak to możliwe, że samochód tak się zmienił przez kilka tysięcy kilometrów. Oto co usłyszałem od "asystenta"(to naprawdę zasługuje na wytłuszczenie):
Nie mogę odpowiadać za mechanika (tak ogólnie)
oraz
Pewnie panu ręczny przymarzł (a'propos tarcz hamulcowych)
Po kilku dniach przepychanek wysłałem skargę do Ford Polska wskazując nie tylko na jakość usługi, ale przede wszystkim na jakość obsługi i powyższe "tłumaczenia".
Niestety w odpowiedzi dostałem jedynie wyjaśnienia serwisu, że (m.in):
Wszystkie wymienione przez Pana w mailu części są materiałami eksploatacyjnymi i podlegają stałemu zużyciu. Tak więc nie można spodziewać się, że w siedmioletnim samochodzie z przebiegiem 150 tys. km będą w stanie idealnym.
oraz
układ hamulcowy nie był w idealnym stanie, bo nie mógł być przy przebiegu samochodu 150 tys. km
Sęk w tym, że
to Germaz mnie przekonywał, że są w idealnym stanie, nie ja ich.
W tak zwanym międzyczasie niezależny rzeczoznawca wydał opinię, że
jest mało prawdopodobne, aby tuleje były w dobrym stanie w czasie tego przeglądu (tzn tego przedzakupowego) oraz zmierzył tarcze, które okazały się być jednak powyżej dopuszczalnego minimum...
Niestety Ford Polska nijak się do tej opinii nie odniósł. Również ani słowem się nie zająknął na temat głupich (albo traktujących klienta jak głupka) tłumaczeń serwisu. Sprawę stwierdzonej usterki dobrze działającej klimatyzacji wyjaśnił tym, że była zima, więc miała prawo nie startować. OK, ale mechanik o tym nie wiedział???
Po tym długim (przepraszam, krócej się nie udało) opisie czas na pytanie.
Co jeszcze można z tym zrobić? Pisać jakąś oficjalną reklamację? W końcu narazili mnie na koszta (ich ocena oczywiście wpłynęła na cenę samochodu). Koszta naprawy są mniej ważne, bo wiem, że prędzej czy później musiałbym to robić.
Chodzi mi jednak głównie o odpowiedzialność serwisu za swoje usługi. Macie może jakieś doświadczenia w takich sprawach? Jakieś porady?
PS. Jakby tego było mało serwis oponiarski tak mi zmienił koła po zimie, że w Niemczech na autostradzie zacząłem gubić nakrętki. W serwisie w Dortmundzie nie mogli uwierzyć, że sam sobie kół nie zmieniałem. Ale za to za nakrętkę, dokręcenie i sprawdzenie wszystkich kół skasowali mnie ... 3,50 EUR!!!
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.