Cytat:
|
Chyba coś ci się zajączkuje, winny jest ten co skręcał.
|
Cytat:
|
Kolego Hak64 jest subtelna różnica pomiędzy tym co jest zapisane w kodeksie drogowym, a tym jak powinno/nie powinno się zachowywać na drodzę
|
Panowie, czytając Wasze odpowiedzi dochodzę do wniosku, że jest wiele racji w powiedzeniu Piłsudskiego "racja jest jak dupa - każdy ma swoją". Ba moje wnioski sięgają w zasadzie dalej, powiedziałbym "racja jest jak dupa - tylko po co ją zaraz pokazywać". W kilku poprzednich postach wyjaśniałem, że istotą prawidłowo podjętego manewru wyprzedzania jest nawiązanie kontaktu wzrokowego z pojazdem wyprzedzanym, co jest warunkiem niezbędnym dla zachowania bezpieczeństwa. Nie można więc mówić o prawidłowym wyprzedzaniu (nawet w miejscu, w którym ten manewr jest dozwolony), jeśli nie był spełniony warunek nawiązania kontaktu (jest na to wyrok sądu najwyższego).
Cytat:
|
"Wyprzedzanie jest manewrem wymagającym współdziałania wyprzedzającego i wyprzedzanego, a kierujący pojazdem wyprzedzanym obowiązany jest ułatwić wyprzedzanie".
|
W dalszych postach wyjaśniam: "podejmunąc manewr wyprzedzania widzimy tylko poprzedzający nas pojazd i zarysy pozostałych. Nie widzimy ich świateł i kierunkowskazów, tym samym nie może być mowy o upewnieniu się, czy nikomu nie zagrażamy, ani też o "zachowaniu szczególnej ostrożności" podczas wyprzedzania (art 24ust.2 PRD). Wystarczy bowiem, że jeden z uczestników zdarzenia zezna, że widział jak pojazd skręcający w lewo włączył kierunkowskaz sygnalizując zamiar skrętu, zaczął zwalniać, sygnalizując to światłami stopu, to wyprzedzający ciąg pojazdów nie uniknie odpowiedzialności za zaistnienie zdarzenia, bo nie upewnił się, czyjego manewr nie zagraża innym uczestnikom ruchu. Jak słusznie tu kolega zauważył
Cytat:
|
wyprzedzanie każdego pojazdu to oddzielne wyprzedzanie, bo z definicji wprost wynika, że wyprzedzanie to przejeżdżanie obok POJAZDU.
|
Cytat:
|
Opieranie się na takich krótkich notatkach prasowych w przypadku profesjonalisty jakim zapewne jesteś jest raczej nieodpowiednie.
|
Twój wniosek byłby do przyjęcia, gdyby nie fakt, że mieszkam kilka kilometrów od miejsca zdarzenia i uczestniczyłem w oględzinach (co prawda nieoficjalnie, ale jednak).