Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Cytat:
|
Gdybać można, jednak jeżeli moja teoria jest poprawna, to uważałbym z wieszaniem prokuratorów na kierowcy betoniarki, bo jest bardzo prawdopodobne, że nie on jest sprawcą wypadku lub jego wina nie jest taka, jak wszystcy na początku uważaliśmy... Tyle.
|
Altis - Twoje uwagi jak zwykle są niesłychanie cenne i bezdyskusyjnie trafne...
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Gwoli jednak sprecyzowania:
- ja jechałem drogą główną
- betoniarka wyjeżdżała z drogi podporządkowanej (lewym skrętem)
- ja betoniarki nie bardzo miałem prawo dostrzec, bo była ustawiona pod bardzo dużym kątem na pasie rozdzielającym pasy ruchu w kierunku zgodnym z moim kierunkiem jazdy, tak, że jej światła tylne były praktycznie nie widoczne znad barierek metalowych, odblaski były tak ustawione, że moje reflektory ich praktycznie nie pobudzały a o widoczności jej świateł przednich w ogóle nie ma jakiejkolwiek mowy. Betoniarka nie miała bocznych odblasków ani żadnego światła typu "żółty kogut". Omawiany odcinek drogi - jak widać na StreetView nie jest oświetlony. Tyle z relacji świadków - bo dla mnie tej betoniarki po prostu nie było.
- kierowca betoniarki zeznawał Policji, że mnie wyraźnie widział, ale "myślał, że go ominę". Z tym drobnym "zapomnieniem", że aby go ominąć to JA go muszę widzieć a nie on mnie... I do tego wyruszanie z drogi podporządkowanej z nadzieją "że go ominą" bez zbytecznych długich dywagacji nazywa się "wymuszeniem pierwszeństwa" i StreetView do tego akurat ma zupełnie niewiele...
A jechałem sobie lewym pasem, bo świeżo zakończyłem manewr wyprzedzania samochodu jadącego jakieś 8-10km/h wolniej ode mnie a w odległości 150-200 metrów dalej był kolejny pojazd jadący z podobną prędkością, natomiast lewy pas był wolny zarówno przede mną jak i za mną...
Tak więc jako adwokat betoniarki musisz postarać się trochę bardziej...
Nie zapomnij też, że zapisy z rejestratora nie są - w świetle prawa - dowodem w sprawie prędkości pojazdu. No i nie szalałem, tylko jechałem normalną prędkością podróżną na "gierkówce" (niestety jechałem na tempomacie...) i gość z gruszki MUSIAŁ się z tym liczyć, że dla bezpiecznego włączenia się do ruchu (stał na pasie rozdzielającym i skręcał w drogę główną...) MUSI mieć odpowiednią pustą przestrzeń po swojej prawej stronie a nie liczyć po ciemku "że go ominą...".