Cytat:
|
Niemcy wyjątkowo rygorystycznie stosują się do znaków ograniczenia prędkości w miastach. Autostrady sobie odpuścili, bo wypadki na autostradach to znikoma ilość całości zagadnienia.
|
Zgodzę się i z pierwszym i z drugim zdaniem. W Berlinie wszyscy jadą jak po sznurku 50 km/h, poza miastami max 120 km/h bo mandaty do 20 km/h są śmiesznie niskie (w Niemczech poza zabudowanym można jechać 100 km/h).
A Twoje drugie zdanie dowodzi tezie, że wbrew temu co twierdzi
@
Dombek
to nie prędkość zabija. Zabija niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze, niezachowanie odpowiedniej odległości od pojazdu poprzedzającego (w Niemczech surowo karane, reguła tzw. "halber Tacho", czyli jadę 150 km/h to utrzymuję 75 metrów odstępu), oraz nonszalancka zmiana pasa ruchu bez upewnienia się czy nie ma kogoś na tym pasie, albo po prostu brak umiejętności i niemożność obliczenia i oceny z jaką prędkością się ten ktoś do nas zbliża. To są przyczyny wypadków, a nie prędkość sama w sobie.