|
Szanowny Panie kolego, rozumiem, że postanowił Pan trochę postraszyć posiadaczy ciężkich nóg i trochę nagiąć temat, dla dodania tragizmu. Prawdę mówiąc, też mam ochotę ostudzić nieco rajdowe zapędy co niektórych szoferów. Nie zmienia to jednak faktu, że należy trzymać się - no właśnie - faktów. A fakty są takie, że Pańskie wyliczenia są perfekcyjne biorąc pod uwagę drogę zatrzymania, czas reakcji i drogę hamowania, ale nie są rzeczywiste jeśli chodzi o wyliczoną prędkość w momencie zderzenia. Z takimi wartościami prędkości w chwili zderzenia będziemy mieli do czynienia w przypadku, gdy z jadącej przed nami ciężarówki spadnie na jezdnię przęsło mostu! Zapomniał Pan dodać, że pojazd poruszający się przed nami, także potrzebuje czasu i drogi do całkowitego zatrzymania. tak samo więc należało by wyliczyć czas reakcji kierowcy tego pojazdu, oraz drogę hamowania (czas kasowania luzu w układzie hamulcowym będzie wartością podobną i stałą dla obu pojazdów). Dopiero wtedy można przeprowadzić analizę czasowo-przestrzenną i w miarę poprawnie wyliczyć prędkość pojazdu w chwili zderzenia i to przy hipotetycznym założeniu, że pojazd poruszający się przed nami także hamuje aż do całkowitego zatrzymania. Nie wiem, co miał Pan na myśli pisząc to: , choć z racji mojej profesji domyślam się, że chodzi o współczynnik przyczepności, który w najlepszym razie, może być zbliżony do wartości 1. Dla konwencjonalnych opon i w super warunkach drogowych będzie to raczej 0,9, a nie 9,0 (wiem - czepiam się bo to to czeski błąd). Proszę mi nie mieć za złe, że "dogrzebałem" się do tych nieścisłości, ale na tym polega moja praca i gdybym ja sobie pozwolił na takie "przeoczenie" robiąc ekspertyzę do wypadku, to pewnie było by to moje ostatnie zlecenie...
|