Silnik 1,8 benzyna -potrafi się zadławić lub wskoczyć na wysokie obroty przy ruszaniu
Witam.
Wiem, że moje auto to nie Ford, tylko Mazda 5 w benzynie, jednak z tego co się orientuję, to Mazda 5 silnik benzynowy ma od Forda. Stąd moja obecność tutaj.
Na wstępie dodam tylko, że auto trzyma obroty tak jak powinno być. Gdy mam zapalone światła i przygazuje na biegu jałowym, to widać jak wzrasta natężenie świateł przednich (nie wiem czy ta informacja coś da, ale nie zaszkodzi).
Jak tylko kupiłem swoją Mazdę 1,8 benzynka, to od samego początku miałem problemy ze sprzęgłem. A mianowicie podczas redukcji, gdy puszczałem pedał sprzęgła to prawie za każdym razem było delikatne szarpnięcie. Jako, że docisk był w tym sprzęgle już zużyty (ciężko wciskało się pedał), postanowiłem wymienić sprzęgło myśląc, że przy okazji zniknie problem z szarpaniem przy redukowaniu. Niestety, problem nie znikł. Za każdym razem, jak redukuję np. do 2-ki i puszczam sprzęgło, to jest lekkie szarpnięcie. Teraz nauczyłem się, aby sprzęgło puszczać na dwa razy (do połowy i po sekundzie całkiem zdejmuje nogę z gazu). Zaczynam się już stresować gdy przerzucam biegi. A jaki jestem szczęśliwy, jak mi pójdzie gładko
No ale na poważnie. Czego może to być przyczyna? Na jakimś forum (chyba Fiata) koleś miał podobny problem. Stwierdził, że wyczyszczenie przepustnicy usunęło tę dolegliwość. Czy u mnie też może być zapchana przepustnica?
Dodatkowo, podczas ruszania na wstecznym pod małą górkę, jadąc bardzo wolno (tak, aby czegoś nie zahaczyć), zdarza się, że auto mi zgaśnie i to w sposób dość (jak by to powiedzieć) ordynarny – odgłos taki, jakby jechać 10 km/h na szóstym biegu i gaśnie auto. Aby nie dopuścić do tej sytuacji operuję oczywiście sprzęgłem i pedałem gazu, ale często efekt jest taki, że smród sprzęgła jest nie do wytrzymania.
Macie jakieś pomysły jak temu zaradzić. Auto nie szarpie na biegu jałowym, dobrze się zbiera, generalnie jak już jedzie to jest OK, największe problemy, budzące stres, są podczas ruszania.
Najgorzej jest podjeżdżać w korku - jeżeli źle operuję sprzęgłem i gazem, to skacze jak tzw. "kangurek", i nie jest to wina kierowcy.
Zastanawiam się, że może coś jest nie tak u mnie z elektroniką, jakimś czujnikiem?
Zrobiłem już madzią ponad 20 tyś. km i nadal mam problemy z ruszaniem. Albo ją zadławię (do tego stopnia, że czasami silnik gaśnie), albo dam zbyt dużą ilość gazu (aż zawyje).
Może macie jakieś pomysły, co to może być. Diagnostyka komputerowa nic nie wykazuje.
Kilka dni temu wsiadłem do jakiejś małej toyoty z silnikiem benzynowym i aż miło było ruszać, dlatego drenuje temat, bo wiem, że coś u mnie musi być nie tak.
Pozdrawiam
Ostatnio edytowane przez bary75 ; 14-01-2015 o 15:21
|