View Single Post
Stary 16-01-2015, 22:19   #6
Wojtektus
ford::beginner
 
Imię: Wojtek
Zarejestrowany: 19-08-2014
Skąd: Stuttgart
Model: Ford Focus Turnier combi
Silnik: 1.6 TDCi 109KM
Rocznik: 2006
Postów: 18
Domyślnie Odp: Turbina w ogóle nie załącza się, brak mocy, buczenie - przyczyna?

No i niestety masakra, najczarniejszy scenariusz - mechanik stwierdził, iż padła turbina... "Marzenia" o uszkodzonym przewodzie podciśnienia czy EGR prysnęły jak bańka mydlana i zostaje tylko płakać i płacić, jak pisałem słono, bo nie cackają się tu w Niemczech.

Diagnoza komputerowa jak stwierdził mechanik NIC nie wykazała, żadnych błędów, gość w miarę zorientowany chyba (takie wrażenie), nie cwaniaczył, mówił na wstępie, że pewnie na postoju nic diagnostyka nie wskaże, więc od razu miał zamiar przejechać się z podłączonym komputerem, żeby coś więcej stwierdzić. Jednak dopiero jak odpiął tę grubą gumową karbowaną rurę od turbiny znalazł w niej (w tej rurze) metalowy element nie widzę tego dokładnie, coś jakby płaska, wielokątna nakrętka (?) (foto - załącznik). Skąd to spadło? Z turbiny? Na jej wejściu gdzieś to było czy co? Rozpinałem tę rurę aby zajrzeć do turbiny, ale po ciemku i tego walającego się tam elementu nie widziałem, tak jak i nie zauważyłem, iż łopatka turbiny jest chyba lekko przygięta (?), co widać jakby na zdjęciu od mechanika (foto - załącznik). Powiedział, że lekko ocierała łopatka o obudowę i możliwe opiłki i kolejne problemy... więc chyba ocierała.

Nie mogłem być niestety przy odbiorze pojazdu, pojechała tam sama moja kobieta. Powiedział jej, że szczęście, iż nie rozpieprzyło całego silnika, bo turbina zasysa jak odkurzacz i mogła tę część przemielić i razem z elementami łopatek mogło to pójść na blok silnika i kaplica kompletna...

Jestem przybity i nawet nie chce mi się analizować czy tak rzeczywiście mogło się stać? Chociaż na przyszłość warto by wiedzieć czym naprawdę grozi jazda z uszkodzoną turbiną? Mam około 162 tys. przebiegu (potwierdzone na przeglądach) i 9 lat eksploatacji w Niemczech, nie spodziewałem się już teraz takiego kuku. Mechanik stwierdził, że samochodu i tak jej już nie odda i nie złoży tego, bo po prostu za duże ryzyko uszkodzenia silnika i, i tak dobrze, że nic dotychczas się nie stało. Trzeba naprawiać.

Koszty? Jak pisałem na samym wstępie - rzeźnia. Pewnie w tym i sporo marketingu, ale warsztat w miarę zaufany. W zasadzie wyskoczył na wstępnie, że skoro ta turbina nie była wcześniej jeszcze wymieniana, ani regenerowana to wg obowiązujących (kogo?) standardów forda, aby na taką wymianę otrzymać gwarancję powinien on wymienić turbinę NA NOWĄ i "wszystko" co z nią związane. Wchodziłoby w to jak zrozumiałem rozebranie, mycie całego silnika wymiana tych "olejowych" części, przewodów czego się da. Mówił jej coś o 30 godzinach pracy tu koniecznych. Na taką naprawę daje gwarancję. Koszt 1180 EURO części + niemiecki VAT + robocizna. Roboczogodzinę sobie liczą pewnie około 50 - 60 EURO. Razem, prognozował około 2500 do 3000 EURO...

Tyle marketingu. Wersja druga na ostudzenie klienta - wymiana tylko koniecznych elementów turbiny (jakich?) NA NOWE, wymiana oleju, filtrów, bez gwarancji - cena ostateczna około 900 EURO (materiały + robocizna). Oczywiście on nie daje gwarancji, ale nikt jeszcze nigdy się nie skarżył i z tym nie wrócił, a robił on tych turbin kilkadziesiąt i takie tam blebleble i w ogóle "będzie pani zadowolona...". Kobieta zdecydowała się na ten drugi wariant, bo z tego samochodu to ona korzysta i potrzebny na co dzień i to pilnie. Oczywiście o żadnej regeneracji nie ma mowy, tego to już w ogóle mechanik nie gwarantuje i zdecydowanie odradza, złe doświadczenia z przeszłości, a i dostarczenie mu do montażu sprowadzonej, zregenerowanej części z Polski co sugerowałem telefonicznie - odrzuca. Trudno, nie ma tu za bardzo pola manewru, ani żadnych kontaktów, do siebie mam ponad 850km, więc nie podjadę się tu i tam rozpytać i załatwiać coś taniej (lepiej?), a samochód trzeba naprawić szybko.

Jeśli można, podsumowując ponownie zapytam - jakie jest rzeczywiście ryzyko jazdy z taką uszkodzoną turbiną czy faktycznie jej uszkodzone elementy mogą się przedostać dalej do silnika i go zniszczyć? Nie ma tam filtracji, sitek jakichś "po drodze"? A może ktoś domyśla się dlaczego wystąpiła taka usterka i od czego odpadł ten metalowy element?
Załączone Obrazki
Typ Pliku: jpg Turbina_1.jpg (82.2 KB, 255 wyświetleń)
Typ Pliku: jpg Turbina_2.jpg (63.7 KB, 223 wyświetleń)
Wojtektus jest offline   Odpowiedź z Cytatem