@
hak64
idąc Twoim tokiem rozumowania. Policjant może zabrać prawko, no podstawie "pomówienia". Na szczęście tak nie jest i mam nadzieję, że nie będzie.
Po pierwsze słowo zgłaszającego, który tylko widział jak piję stojąc przy aucie.
Po drugie słowo moje i kilku świadków stojących obok, że nie prowadziłem pod wpływem.
Brak jakiegokolwiek dowodu na to, że prowadziłem pod wpływem. Nawet badanie nie jest w stanie niczego potwierdzić.
Po kolejne zgłaszający musiałby mieć nagranie, na którym widać mnie cały czas, by móc porównać ilość alko wypitą do znajdującej się we krwi.
A nawet gdybym miał więcej we krwi, to nie mogą nic zrobić, bo nie są w stanie udowodnić, że jadąc byłem pod wpływem. Musieliby mnie zatrzymać i przebadać.
Przypuszczenia nie są dowodem i na ich podstawie nie mają prawa nic zrobić. Muszą wierzyć mi, póki nie udowodnią z całą pewnością, że było inaczej. A nie udowodnią
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
A zakładać to drogówka sobie może, mundur.
No i z jakiej racji miałbym dmuchać w balonik? Przecież nie ukrywam, że wypiłem.
W czasie, gdy auto jest zaparkowane pod blokiem, policji nie może przeprowadzić badania trzeźwości kierującego, bo go najzwyczajniej nie ma. Jest tylko właściciel/posiadacz pojazdu, a to już inna bajka. Nie ma kierującego, nie można zatrzymać uprawnień, bo niby na jakiej podstawie?
I po raz kolejny:
Jeżeli stoję przy zaparkowanym na parkingu aucie, a nawet się o nie opieram, to nie mam obowiązku posiadać przy sobie dokumentów od tego auta i nie muszę ich okazywać na prośbę policji. To jest tylko moja dobra wola. Chcą mnie wylegitymować, to dostają dowód osobisty i koniec. Chcą sprawdzić auto, to mają od tego szczekaczkę.
Ludzie się boją konsekwencji nieokazania dokumentów, itd. Dodatkowo nie wiedzą jak się zachować, policji często to wykorzystuje. Przekraczając przy tym swoje możliwości/uprawnienia. Efektem tego są zabrane dokumenty i mnóstwo mandatów często wyssanych z palca.
Sam miałem kilka przypadków, że chciano mi wcisnąć mandat, bo policjantowi się "wydawało". Odpowiedź była zawsze "pisz Pan notatkę do sądu". Dwa razy nawet napisali.
Spisałem i ja i zażądałem podpisu obu policjantów. W jednym wypadku stwierdził, że jednak mnie tylko pouczą. W drugim sąd uznał, że "na oko nie można określić prędkości z jaką się pojazd poruszał" nie jest dowodem i tylko straciłem czas na stawienie się na wezwanie.
O tamtej pory, póki nie mam czarno na białym przedstawionego przewinienia odmawiam przyjęcia mandatu. Czy to za prędkość, czy za rozmowę przez tel. A zatrzymują mnie średnio 1-2 w miesiącu. Jakoś mam czyste konto
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.