Cytat:
|
Ale tutaj nie ma mowy o pijanym kierowcy - a cała sprawa kręci się na 16 letnim synku. Tata stracił pracę bo był pijany w pracy a płaci za syna bo za niego odpowiada.
A w sprawie powyżej - ale tej z parkingu - policja nie może żądać od "kierowcy" prawka jak samochód jest wyłączony a kierowcy w nim nie ma - no chyba że za nim jechali i widzieli że ktoś jechał.
|
Sprawa wypadku, wbrew pozorom jest trafnym porównaniem. Górnik po wyjeździe na powierzchnię od razu powiedział, że o żadnym wypadku nic nie wie, że to musiało się zdarzyć, kiedy syn wracał do domu. Tak więc Na Waszą logikę brak było podstaw by go badać na alkomacie - prawda?! A co by było, gdyby później - chcąc bronić syna - tatuś wziąłby winę na siebie. Mielibyśmy do czynienia z trzeźwym (bo nikt już nie byłby w stanie udowodnić nietrzeźwości) sprawcą wypadku, któremu bardzo spieszyło się do pracy. Po raz kolejny piszę. Policja może żądać, jeśli zgłaszający potwierdzi, że "tak, ta osoba przyjechała tym samochodem". Na dodatek jeśli zgłaszający oświadczy, że podejrzewa, iż ten kierujący już wcześniej wypił, bo wychodząc z samochodu chwiał się na nogach, to policjanci
muszą podjąć takie czynności, o jakich mówiłem wcześniej, gdyż w innym przypadku sami narażają się na odpowiedzialność karną (odstąpienie od obowiązku wykonania czynności służbowej).