Endriu W Tym twoim przypadku policjanci także mieli prawo podjąć wszystkie czynności, o których już wspominałem. Wystarczyłoby, żeby osoba zgłaszająca interwencję potwierdziła, że ten pan, który teraz pije piwo, przed chwilą przyjechał samochodem i prawdopodobnie był już wtedy pijany, bo się zataczał. Jeśli nadal będziesz się upierał, że nie ma takiego prawa, a ja piszę bzdury, będzie to znaczyć, że należysz do wąskiego grona ludzi, którzy zdobywają wiedzę wyłącznie przy użyciu łopaty...
Cytat:
|
W każdym podanym przez Ciebie przypadku dochodzi do jakiegoś zdarzenia, co zupełnie zmienia sytuację.
|
Nadal nie rozumiesz, że samo zgłoszenie interwencji jest już zdarzeniem. Rozmowy telefoniczne na nr alarmowy są nagrywane i jeśli zgłaszający informuje, że widzi pijanego faceta, który właśnie przyjechał samochodem i teraz stoi z kumplami i dalej pije,
to jest to nic innego jak zgłoszenie przestępstwa!!!
Bump:
Cytat:
|
Co do interwencji policji na prywatnej posesji (CPN) to tylko za pozwoleniem właściciela.
|
Proszę!!! Nie wypowiadaj się, jeśli nie masz o czymś pojęcia! Chcesz powiedzieć, że jeśli na stacji paliw dojdzie do kolizji, to policjanci muszą odnaleźć właściciela, zapytać o zgodę na podjęcie czynności i ewentualnie po uzyskaniu tej zgody, wylegitymować uczestników zdarzenia i wypisać mandat sprawcy??? Pozostawię to bez komentarza...
Na prywatnym terenie nie mają zastosowania przepisy p.r.d. (chyba, że jest to teren oznakowany znakami D-40, lub D-52) i żądanie, zgoda, czy też brak zgody właściciela na podjęcie czynności w stosunku do sprawcy wykroczenia drogowego, zaistniałego na takim terenie, nie ma tu żadnego znaczenia. Interwencja policji może polegać wyłącznie na pouczeniu stron o możliwości dochodzenia roszczeń na drodze cywilno-prawnej (proces cywilny). W przypadku terenu prywatnego oznakowanego znakami D-40, lub D-52, podjęcie czynności przez policję jest możliwe, gdyż właściciel terenu, występując do starostwa o zgodę na ustawienie tych znaków, oddaje utrzymanie porządku na tym terenie, w dyspozycję odpowiednich służb. Nie trzeba więc pytać właściciela o zgodę, bo samo ustawienie znaków tę zgodę wyraża.