Błąd czujnika polożenia wałka rozrządu
Bląd zaczyna się pojawiać co ok 300 - 400km, potem sam po jakimś czasie gaśnie (Tzn kontrolka silnika gaśnie - nieregularnie wiec nie ma to nic wspólnego z "odświeżaniem RAMu).
Z tego co się orientuję czujnik jest wkręcony z lewej strony (patrząc na silnik) w głowicę, tuż przy wałku "wydechowym."
Po zdjęciu wtyczki, na pracującym silniku praktycznie nie odczuwam zmiany. No może delikatnie, ale bez szału. Rozumiem, że w przypadku awarii tego czujnika, jego rolę przejmuje czujnik położenia wału, silnik jednak powinien chyba inaczej pracować?
Jedyną anomalią jest raz mocniej a raz słabiej falujący silnik, zarówno na LPG jak i benzynie. Zero problemu z odpalaniem. Cewka, kable odma, zawór wolnych obrotów, czujnik podciśnienia, regulator napięcia, sondy lambda i sporo innych gratów wymienione więc wykluczam je. O mocy się nie wypowiem, bo idzie całkiem, całkiem mimo że parę kucy już się gdzieś na łące pasie...
I teraz pytanie - czy przez uszkodzenie tego czujnika mogą falować obroty?
Z góry dziękuje za pomoc.
|