Myślę że mój post zakończy wszech obecną krytyką ale trudno wezmę to na przysłowiową klatę.
Dla jednych samochód jest narzędziem pracy i urządzeniem ułatwiającym życie. Ma działać i nie zawieść w tedy kiedy jest najbardziej potrzebny.
Dla drugich samochód jest gadżetem, cackiem które poddaje się rożnym zabiegom.
Akceptuję to, takie czasy
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum., teraz mężczyźni smarują twarz kremem na noc, a rano idzie puder i inne cuda.
Opowieści o tym że wszystkie elementy w silniku wrażliwe na wodę zabezpieczone są w sposób pozwalający na permanentne mycie są bzdurą. Wszelakie uszczelnienia są co najwyżej bryzgoszczelne. Jak pochlapiesz wodą lub zdarzy się, że będzie pracować w warunkach o dużej wilgotności powinno się nic nie stać. Nawet moja babićka z Chrzanowa to wie.
Mycie silników detergentami jest mega skuteczne lecz chyba nikt kto to robi nie widział jak wyglądają elementy stalowe (zwłaszcza śruby) po pewnym czasie. Jednym słowem rozpadają się w palcach. Nic lepiej choćby z izolacją na przewodach.
Kilku letnie samochody potrafią mieć tak skorodowane komponenty silnika że mechanicy włosy z głowy rwą.
Wtyczki elektryczne mają uszczelkę owszem, ale myjąc kar-cherem pod ciśnieniem ponad 100bar, wciśniesz wodę z resztką detergentu wszędzie. We wtyczki elektryczne, łożyska, gniazda w których pracują sworznie.
Mam kilka samochodów, które robią ciężką pracę. Nigdy silniki nie były myte wodą, broń Boże detergentem.
Kilka z nich ma ponad 10 lat i grubo ponad 300 000km, a silniki i komora silnika wygląda tak, że miło popatrzeć.
Jak coś pocieknie to w pierwej usuwam przyczynę, a potem pędzelek, benzynka ekstrakcyjna i szmatka.
Silnik wygląda jak nowy.
Znajomy wpadł na cudowny pomysł, że umyje myjką silnik pół roku przed sprzedażą i lekko się zdziwił jak przestały mu wchodzić biegi. Okazało się, że trochę wody dostało do skrzyni co spowodowało korozję oraz zablokowanie się czujnika wstecznego. Całe szczęście skończyło się doborze, ale raz na zawsze wyleczył się z mycia silników.
Tak więc Panowie jak chcecie to myjcie, współczuję tylko tym co kupią po Was samochody. Era jeżdżących kilkunastolatków dobiega końca.
Pozdrawiam
Artur