View Single Post
Stary 02-05-2015, 09:43   #58
NX-A
ford::amateur
 
Zarejestrowany: 23-11-2011
Model: Mondeo Mk4
Silnik: 2,5 T5 220KM
Rocznik: 2007
Postów: 8
Domyślnie Odp: Opinie użytkowników na temat Millers oil

Widzę, że podważa się sens używania dobrych oleji, podobnie, jak i w ogóle ich wymiany. Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.

Szef Castrola po odejściu w ogóle kiedyś mówił - "nie wymieniać". Po części się z nim zgadzam, bo jak lać scierwiastego Castrola np. Magnatec, to po co w ogóle później go wymieniać, jak i tak jest g..... wart.

Podam Wam teraz przyczyny dlaczego warto lać dobry olej i dlaczego warto lać dobry olej co 20tys.km, zamiast byle jakie co 10tys.km.

1. Odma - a właściwie filterek wewnątrz. Lubi się zapychać, a nawet zamarzać. Efekt może być taki, że jak się zapcha, to zacznie wzrastać ciśnienie w komorze korobodów i zacznie Wam uciekać moc, puści jakieś uszczelnienie, a może nawet i uszczelka pod głowicą. Mechanik Forda, który ma takiego Mondeo, jak ja w pięknej wersji Titanium S, rodem z James'a Bonda, miał też spory problem z hałasowaniem jakiegoś siteczka w misce olejowej. Nie wiem co i jak, ale podziękował olejowi Forda środkowym palcem.
2. Turbo - wysokie temperatury, ponad 100tys.obr/min... Chyba więcej tłumaczyć nie trzeba.
3. Wałki rozrządu i popychacze, które lubią się wycierać. Krzywki tracą kontur i zmianiają charakterystykę spalania, a jak pewnie się orientujecie zła mieszanka, to wzrost temperatury, a wzrost temperatury to albo pokrzywiona głowica, albo nawet i pęknięta głowica, przegrzany motor, wydmuchana uszczelka itd.
4. Koksowanie słabszych oleji w niższych temperaturach.
5. Zabrudzenie oleju i zatykanie kanalików.

Oczywiście można dyskutować, ale zauważcie, że dla producenta pojazdu liczy się tylko i wyłącznie pierwszy właściciel. To on przychodzi do salonu, zostawia gruby cash i ma być zadowolony i przyjść za 5 lat po kolejnego lśniąco-nowego. Co się dzieje dalej - ma się psuć na potęgę, żeby drugi właściciel miał dosyć używanego złomu i żeby kręcił się biznes aftermarketowy.

Temat używania dobrego oleju, czy dobrych paliw jest o tyle trudny, że nie widać efektów w odpowiednio zauważalnym tempie. Jednak, jak macie auta, którymi macie plan pojeździć np. do 250tys.km, to już Wy bierzecie na klatę ryzyko. Dla zobrazowania tego, co mam na myśli podać można przykład żywienia. Żreć można wszystko - chipsy, popijać RedBullem i będzie się funkcjonowało przez dobre kilka lat. Kontynuacji tego wątki chyba każdy się domyśla.

Z tymi silnikami, co kręciły po 1mln km, to też nie do końca jest tak. Panuje błędne wyobrażenie na ten temat. Tamte silniki owszem, kręciły po 1mln, ale między czasie przechodziły kilka wymian uszczelek pod głowicą, zaworów i gniazd, wymian wałków, szlifów wałów, regeneracji pomp, czy nawet wymian pierścieni i tulejowania cylindrów, że już nie wspomnę o mostach, skrzyniach itd. Nic nie jest wieczne, nie oszukujmy się. Sprawa była jednak o tyle prosta, że tam było tego naprawdę niewiele, więc łatwo i tanio było to zrobić, a speców w tej kwestii było naprawdę wielu. Dzisiaj dojście co boli silnik nie jest takie proste.
Mam znajomego, co miał S320CDI i nabił nim też sędziwy przebieg 480tys.km. Śmigał służbowo nawet po 8000km miesięcznie. Między czasie 2x wymieniał alternator, raz naprawiał głowice, kilka razy partikel filter, 2x robił wtryski i raz pompę, 1x turbo i masę innych drobnostek, np. pompka od Airmatic chyba z 5x poszła, podobnie, jak amory regularnie poddawane były wymianie. Mimo to silniki uchodzą również za niezniszczalne.
Temat jest po prostu niedopowiedziany, lekki efekt głuchego telefonu. To jest tak, jak to mówią, że "diesle są bardziej elastyczne od benzyn bez turbo". Wcale nie są w ogólnym tego zdania znaczeniu. Pełna prawda jest taka, że "diesle są bardziej elastyczne od benzyn bez turbo na wysokich biegach".

Ostatnio edytowane przez NX-A ; 02-05-2015 o 09:46
NX-A jest offline   Odpowiedź z Cytatem