A co się kolega tak rozczula? Jak się pogania 1300kg metalu na ponad 100 koniach trzeba być przygotowanym, że niestety jakiemuś nieświadomemu zagrożenia zwierzątku można niechcący zrobić kuku.
Brutalna prawda. Też nie lubię oglądać rozjechanych lisków po nocy na szosie. Jedyna nadzieja to to, że migiem załatwisz zwierza na amen, i nie będzie się męczył. Bo widziałem łosia po kolizji - nic miłego (ani dla łosia, ani dla widza).
Jak się tego nie akceptuje, pozostaje piechota lub rowerek - może być problem przy dłuższych podróżach...