Odp: kontrolka ładowania czyli dłubiemy elektrykę
Z racji wolnego czasu zabrałem się za dokopanie w czeluściach silnika do świec żarowych. Bo idzie zima...
Niby prosta rzecz w teorii. Wystarczy zdemontować dolot. Śruby od egru zapieczone ale poszły. Auto nie ma egru bo ktoś kiedyś wstawił zaślepkę. Odkręciłem kolektor. Dojście do ostatnich śrub kolektora to mistrzostwo. Ale zeszło.
Listwa od świec żarowych zaatakowana przez rdzę. Ostatni moduł to ulatywał w palcach. Podpinałem świece na krótko bezpiecznikiem do +12. Niby ostatnia najwiecej zardzewiała ale druga robi zwarcie do masy. Próbowałem ją wykręcić, bo i tak nie działa. Ale się urwała główka. Lipa.
Jutro skręcam dolot na 3 świecach żarowych. Mam nadzieje że brak samej główki świecy nic nie zrobi ciśnieniowi w cylindrze.
Aaaa.. Wymieniłem czujnik temp w głowicy. Genialnie się go wykręca bez specjalistycznego klucza którego nie mam ;-)
|