U mnie alternator padł nagle, bez ostrzeżenia. Jak się okazało, to miał zupełnie zdarte pierścienie. Akumulator nie był doładowywany, więc jak zapaliła się kontrolka ładowania rozrusznik ledwie dał radę zakręcić wałem. Cudem przejechałem jeszcze 20 km, z czego 15 bez oświetlenia zewnętrznego i wskazań na desce rozdzielczej. Nie mam pojęcia jakim cudem chciał jeszcze jechać
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.