Odp: Rozładowany akumulator po 5 tygodniach
No to tym razem spróbuję delikatnie i uprzejmie, żeby znowu moderatora nie drażnić, i mu roboty z wyrzucaniem moich postów nie stwarzać...
Otóż czy szanowny GTB20 byłby tak miły i podał jakąkolwiek, ale to absolutnie dowolną podstawę teoretyczną pod tę niezmiernie mądrą i przenikliwa wypowiedź? Cokolwiek o dławiku, który ratuje wszechświat (lub przynajmniej elektronikę samochodową przed przepięciami), o wartości skutecznej i maksymalnej prądu ładowania? Jakieś mądre opracowanie, którego używacie w "serwisach autoryzowanych", i dzięki któremu nie trzeba się głowobolić z regulacją prądu ładowania akumulatorów kwasowych?
Bo na obecnym etapie ani jedno słowo z tego całego elaboratu nie ma sensu.
|