Jeżeli dokładnie oczyściłeś piastę i bęben nie wchodzi, a w dodatku otwór ma o 1mm mniejszą średnicę od oryginalnych - to moim zdaniem jest to błąd wykonawczy bębnów.
Ten otwór musi być bardzo dokładnie spasowany z piastą i jednocześnie wytoczony z jednego mocowania razem z powierzchnią cierną szczęk i powierzchnią przylegania do piasty - inaczej bęben będzie bił przy hamowaniu. To nie takie proste - to musi być spora tokarnia ze specjalnymi szczękami.
Jeżeli masz pod ręką dobrego tokarza, to zanieś mu stary i nowe bębny, niech spróbuje podtoczyć ten otwór - ale ja bym raczej oddał te bębny i wziął innej firmy.
W warsztacie p. Wasia (
www.auto-was.pl) przy wymianie bębnów, nowe bębny są zakładane (prawie zawsze biją) i każą pojeździć miesiąc, potem się przyjeżdża, zdejmują i delikatnie je podtaczają aby nie biły - bardzo dokładnie, używając czujnika podczas toczenia. Bicie bębnów w tym aucie to duży problem, nawet po założeniu podtoczonych można je jeszcze "optymalizować" przekładając je na szpilkach piasty i wykonując próbne hamowania. Przy dużej dozie uporu można doprowadzić do tego, że przy hamowaniu bębny nie biją. Najczęściej do... następnego zdjęcia koła.
Fordowskie oryginały są najlepsze, ale cena jest sufitowa i zaporowa.
Zamienniki są tanie, ale bębny jako żeliwny odlew powinny być sezonowane przed obróbką mechaniczną wiele miesięcy. Producenci zamienników tego nie robią i po założeniu takie bębny są zawsze lekko zowalizowane i biją.
Drugi problem to sam proces odlewania bębnów - jeżeli są za szybko schładzane, to zamiast żeliwa szarego (prawidłowego) powstaje żeliwo białe lub tzw. pstre. Jest twardsze, ma mniejszy współczynnik tarcia. Jeżeli nawet taki bęben ma prawidłowe wymiary, to też będzie bił przy hamowaniu.
Więc wybór jest taki: albo ryzykować i kupić zamiennik za 300 zł, albo mieć pewność jakości za 3.500zł...