Odp: 2.0 TDCI 163 km zrobiony na 200km z dziurą w tłoku
Raczej stawiałbym wadę materiałową tłoków w obu autach. Silnik 2.2 różni się od 2.0 wydłużeniem bloku 8mm na wysokość i wał korbowy o większych wykorbieniach, stąd te same tłoki. W DW12 przyjmują na siebie spokojnie 500Nm, więc 400Nm mimo delikatnie mniejszego wykorbienia w DW10 to jest nic. Na pierwszy montaż idą do tych silników tłoki i panewki Kolbenschmidt.
Druga bardzo ważna rzecz, to że DW10 i DW12 mają natryski oleju na denka tłoków (a dokładnie w kanał pierścieniowy dookoła komory spalania). Wystarczy krzywa (lub zatkana) dysza i wiązka oleju nie trafia w wejście kanału. Resztę robi temperatura na środku tłoka...
Olej jak i tego temperatura jest równie istotna. Wystarczy niedomagająca chłodnica oleju na skutek wewnętrznego zabrudzenia płyt i mamy kłopot. Zaś same chłodnice są dobrane do jazdy typowego Kowalskiego, więc przy długiej jeździe autostradowej z v-max nie wyrabiają zbić temperatury oleju, a ona sobie rośnie i rośnie (na desce rozdzielczej nie masz żadnej informacji, bo termistora od oleju w 95% aut nie ma). Czasami butuję firmową Octavię, tam jest czujnik. Przy ciągłej jeździe do 150km/h jest ok. Przy 200 temperatura oleju leci drastycznie w górę. A to tylko seryjny niemodzony TDI.
__________________
FF2 2.0TDCI, GTB20, parę gratów, Heko i 220 kunia 
Lotus 7 Zetec 1.8T 150/300Nm
|