Cytat:
|
Brak , na ciepłym silniku nie ma żadnych problemów.
|
zapytałeś mnie na priv - odpowiadam tu, dla potomnych :-)
Niestety, nie jest dobrze, ba nawet jest bardzo źle.
Mój 1.8 tddi miał identycznie. Kupowałem go w 2008 roku i rok walczyłem.
Opiszę wszystko, długo, ale warto poczytać.
W 2008 moja widza była jeszcze dość słaba. Znalazłem auto, zadzwoniłem, umówiłem się, pojechałem obejrzeć. Auto było z komisu, jak przyjechałem to silniczek pracował (naprawdę ślicznie, cichutko, równiutko, lekko (bardzo lekko :-) przydymiał na szaro-czarno po wciśnięciu gazu prawie do dechy, ale to raczej w dieslu normalne. Zmierzyłem lakier, jazda próbna i decyzja o kupnie. Na pytanie "dlaczego silnik pracuje dostałem odpowiedź - bo praliśmy i schnie. Kupiłem ten tekst, bo auto faktycznie było jeszcze minimalnie wilgotne. Kupiliśmy. Była zima, zimno jak diabli ....
Auto stało do wieczora i całą noc na dworze. Rano schodzę, odpalam i ..... dokładnie tak jak u Ciebie, identycznie ...... oczywiście w miarę rozgrzewania silnika wszystkie objawy zanikały aż do "normalniej pracy". Do tego jeszcze telepka w środku (dopiero po naprawie okazało się że walnięta była poducha olejowa i stąd dodatkowe wibracje). Wibracje również znikały w miarę rozgrzewania, ale te w średnim stopniu jednak pozostawały odczuwalne.
No i zaczęła się droga przez mękę ....
Jeden warsztat, drugi, każdy obstawiał coś innego. Postanowiłem oddać auto do komisu.
Ehh, ubezpieczenie zapłacone (jeszcze tego samego dnia co przywiozłem auto zapłaciłem AC,OC, itp), zdążyłem jeszcze zarejestrować .... generalnie lipa, fv-marża na śmieszną kwotę, handlarz kmiot chciał oddać tyle co tym bezwartościowym kwicie (nigdy już żadnego zakupu na fv-marżę nie zrobiłem i nie zrobię).
Ale do celu ....
Każdy mechanik stawiał na elementy :
- rozrząd
- pompa wtryskowa
- wtryski
No i co ? Zrobiłem po kolei wszystko ... kasa odpływała z mojego portfela dość szybko, mimo że każdy mechanik potrzebował wielu dni na naprawę, potem na reklamację i szukanie.
Wreszcie trafiłem do warsztatu (swoją drogą zostałem u niego do dziś :-)
Jako jedyny stawiał na układ korbowo - tłokowy .... nie pomylił się. Zrobił kompresję i wyszło dobrze na 3 cylindrach i .... lipa na 4.
Rozebrał silnik - okazało się, że jeden korbowód jest minimalnie zgięty.
Skończyło się remontem kapitalnym silnika !!!
Po tym wymiana poduchy olejowej i auto wreszcie pracowało (silnik oczywiście) jak nowy.
Problemy się skończyły, wydanej kasy w sumie nigdy nie policzyłem .... po co mi ten stres?
Zrobiłem autem (żona, bo to jej było) 45 tyś, potem w 2014 sprzedałem kumplowi, który czekał na to auto od 2009 roku :-), tak, tak, czekał 5 lat ! Dziś po remoncie jest już zrobione ponad 100 tyś km i auto chodzi jak zegarek.
Tak niestety było u mnie.
Życzę, by u Ciebie było jednak coś innego.