Witam, posiadam Oriona z motorem 1.6D 54KM (bliźniak Escorta) i sytuacja wygląda następująco:
Zaczynając niecałe 3 lata temu przygodę z tym samochodem (wcześniej jeździł ojciec - od nowości) wszystko działało bardzo dobrze i samochód śmigał luxusowo, miał moc i miał 230kkm przebiegu. Od ponad roku coraz ciężej pali, nie ważne czy zima czy lato - musi pokręcić z 5-10 sekund minimum, a jak sa mrozy i stoi na dworze przez noc, to i kręcenie powyżej minuty się zdarza (wtedy nie łapią wszystkie tłoki naraz, ale łapie jeden, od razu drugi, trzeba jeszcze kilka sekund kręcić i złapie 3, a dopiero jak pochodzi kilka sekund na trzech tłokach to załapie ostatni). Problem zaczął narastać do tego stopnia, że 2 tygodnie temu przy 18 stopniach mrozu i postoju 12h kręcił minutę i nic, 20 sek. przerwy, kręcił nastepną minutę i padł akumulator. Odpalił na popych po przejechaniu prawie 30m (byłem ciągnięty przez inny samochód i silnik miał bardzo duże obroty i chyba dzięki temu zapalił). Do tego od 2 miesięcy gdy były mrozy, to po odpaleniu musiałem mu dawać od razu przegazówkę bo potrafił zgasnąć zanim załapał 4 cylinder. Do niedawna nierówna praca po odpaleniu występowała nawet rano, gdy stał w garażu, gdzie mam zawsze ponad 10 stopni. Natomiast od dnia kiedy mi 1 raz nie odpalił (jakieś 2 tygodnie temu) zauważyłem zmianę - rozrusznik kręci dużo szybciej (jakby miał lecej), jednak problem z odpaleniem się pogłębił - musi kręcić dłużej niż przedtem (pół minuty minimum), nawet gdy nie ma mrozu. Jeżeli natomiast silnik ciepły, tzn po trasie to wtedy kręci z 5-15 sekund i odpala równo.
A teraz pozostałe objawy: Przy odpalaniu powstaje chmura czarnego dymu, przy jeździe prawie że nie dymi, jedyny wyjątek to gaz w podłodze i obroty na maxa na biegu jałowym - też jest chmura, ale to normalne przy tych obrotach (tak myślę). Od 2-3 miesiący wzrosło spalanie (z ok 4,5 na 5-5,4), stracił ciut na mocy (odczuwalne jadąc powyżej 100km/h - 2 lata temu spokojnie łapał 170km/h, dzisiaj 130km/h na tej samej trasie to już szczyt). Oleju za bardzo nie bierze, od wymiany do wymiany (10kkm) dolewam max pół litra.
Inna sprawa jest taka - od ponad 10 lat nie działa termostat (ojciec się tym niestety nie martwił), po wymianie rok temu podziałał mi nowy 2 dni, wymienilem na następny, działał 2 tygodnie i wtedy zauważyłem że gdy temperatura jest optymalna to samochód miał ciut mniej mocy. Jednak przestał działać i przyznam że silnik bardzo rzadko się nagrzewa do temperatury optymalnej - jest ciepły, ale jednak brakuje mu trochę do tego ile powinno być.
Tak więc w obliczu zimy i samochodu który nie chce ze mną współpracować zacząłem szukać przyczyn tego stanu rzeczy i tak: świece wymieniłem, ale to nie pomogło nic a nic, stare byly sprawne, no ale mam nowe i jest jak było. Druga diagnoza jaką mam to albo lejące wtryski, albo słaba kompresja. Obstawiałem wtryski (dlatego że nierówno odpalał), no ale jak teraz widzę że rozrusznik kręci lekko jakby głowicy nie było, więc może coś z kompresją (myślę że tutaj można by to zakwalifikowac jako efekt jazdy na zimnym silniku)??? Ewentualnie może coś innego (zawory czy coś)???
Prosze nie pytać dlaczego od razu nie wymieniam wtrysków, no ale przyznam że nie chcę strzelać w nieskończoność jak z wymianą świec, bo skończy się na tym że dołoże połowę wartości samochodu, a tego nie chcę
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Objawy które opisałem występują od jakichś 50kkm, w tej chwili samochód ma najechane prawie 300kkm i robi ponad 100km dziennie
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
No i przepraszam że tak dużo się opisałem, ale myślę ze dzięki temu znajdzie się ktoś, kto udzieli mi odpowiedzi w miarę rzeczowej, może nawet w oparciu o swoje doświadczenie.
Z góry dziękuję za ewentualne odpowiedzi
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.