View Single Post
Stary 07-03-2016, 08:18   #26
medar
ford::average
 
Zarejestrowany: 23-12-2011
Skąd: Krosno Odrzańskie
Model: transit
Silnik: 2.0 tddi
Rocznik: 2003
Postów: 146
Domyślnie Odp: gdzie najlepiej dać do regeneracji wtryski

Cytat:
Napisał lukas_ko Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Robiłem u Trzebniaka w Świebodzinie mają Autoryzacje BOSCHA i dają rok gwarancji na naprawę więc coś to znaczy.
Po drugie dużo warsztatów daje trzy miesiące gwarancji więc rok gwarancji u Trzebniaka to jest dużo.
Druga sprawa że większość napraw robią sami bo mają do tego sprzęt a tak dla porównania Wilkowo za Swiebodzinem daje chyba 3lub 5 miesięcy gwarancji i do tego nie wszystko robią bo jak zawiozłem im pompę Boscha VP z ciągnika rolniczego to się okazało że tych pomp nie robią osobiście tylko gdzieś to wysyłają dalej.

Więc każdemu może się coś zdarzyć nawet w najlepszym warsztacie
Cytat:
Napisał wassyll Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
...
A mozesz cos wiecej na ten temat napisac?
Oczywiście że mogę. Wszystko zaczęło się od cieknącego w pompie elektrozaworu dawki paliwa. Wyciek był niewielki, dosłownie kilka kropel, po jego wymianie ( prawdopodobnie uszkodzony lub nie ten model) pojawił się problem z uruchamianiem. Ponowna wymiana na stary, sprawdzony uszczelniony, ale problem odpalania występował nadal. Postanowiłem problem rozwiązać przez autoryzowany zakład i padło na Trzebniaka ( ok 60km ode mnie). Auto pojechało na lawecie, diagnoza prawdopodobnie pompa, trzeba wymontować i ewentualnie regenerować ( koszt sprawdzenia ok 600 zł, regeneracji ok 6000 zł). Po sprawdzeniu w necie podjąłem decyzję, że dostarczę Trzebniakowi pompę kupioną w Dieseltechnika Lublin ( jak pisał Wojtek, pełna regeneracja, nowe czujniki, nowy sterownik pompy, wydruk na 4strony A4 z pełną diagnostyką, kalibracją i gwarancją za 2250zł i z dostawą w ciągu 24h). Pompa pojechała do Świebodzina , przy okazji kazałem wymienić rozrząd i uszczelnienia. Po dwóch dniach samochód odebrał pracownik, od razu zauważyłem że dźwięk pracy silnika inny, jazda próbna, brak mocy. Oględziny wykazały uszkodzona rura doprowadzająca spaliny od kolektora do EGR-a ( komuś się nie chciało odkręcić dwóch śrub M6 i odgiął rurę co spowodowało pęknięcie.) Rura wymieniona ( nie jest tania) , świszczenie pod maską ustało, ale nadal brak mocy i dziwne falowanie obrotów silnika na wolnych. Kolejna wizyta u Trzebniaka , jazda próbna szefa. Diagnoza: co do mocy to ok bo transity tak mają, co do obrotów to wygląda na uszkodzenie pompy wtryskowej i oni nie biorą odpowiedzialności bo pompę ja dostarczałem. Jako że wiem jak samochód jeździł przed naprawą pojechałem na hamownię w Zielonej Górze, diagnoza za niskie doładowanie w górnym zakresie obrotów. Obok znajomy zakład KARFORD, szybkie sprawdzenie i diagnoza prosta, co do mocy-uszkodzenie mechaniczne chłodnicy interkolera, co do falowania obrotów-wygląda na rozrząd. Chłodnica wymieniona, moc wróciła, falowanie obrotów aż do gaśnięcia na wolnych zostało, rozrząd na gwarancji zatem powrót do Trzebniaka ( czas i kilometry lecą). I znów, na pewno pompa, tak mnie skołowali, że sprowadziłem kolejną z Lublina, kolejna wizyta, kolejny dzień w plecy, kolejne koszty ( za każde kolejne sprawdzenie mnie kasowali 300 zł) , kolejna pompa, efekt ten sam, falowanie wolnych obrotów, gaśnięcie, trudny rozruch i doszedł wyciek spod pokrywy rozrządu. Ich wnioski: to musi być pompa !!! .Ręce mi opadły, musiałem tego dnia być u klienta ( 100km)więc na bok troski i w drogę. Efekt: przy uruchomieniu silnik raptownie zgasł, i zero reakcji na rozrusznik, pomoc drogowa, wstępna diagnoza: przeskoczył łańcuch rozrządu. Laweta , 150km do domu i myśl co zostało z głowicy po takiej awarii. Telefon do Trzebniaka, proszę dostarczyć auto to oni zobaczą. Jako że następna była sobota, w garażu zdemontowałem z siostrzeńcem rozrząd, pokrywę głowicy. Łańcuch rozrządu luźny, napinacz łańcucha cofa się pod lekkim naciskiem, szczęście w nieszczęściu głowica ocalała. Wymieniliśmy napinacz, ustawienie rozrządu i auto odpaliło na dotyk. Obroty stabilne, zero błędów, zero problemów. Po kilkunastu telefonach w wiadome miejsce, kolejnej wizycie i awanturze, zwrócili mi 300 zł za ostatnią diagnostykę. Pominąłem takie drobiazgi jak zniknięcie kilku paczek papierosów z kabiny, czy brak przykręconej osłony koła pasowego ( znalazłem pod siedzeniem) czy wyciek.. Łącznie na naprawę wydałem ponad 10 000 zł, podwoiłem wartość auta, czasu i nerwów nie policzę. Tydzień później bratu urwał się nowy pasek rozrządu w audi A6, powód: wpadła między pasek a kółko napinacza specjalna charakterystyczna śruba ( chyba mocująca pompę), łatwiej było dać nową niż szukać tej co wypadła przy wykręcaniu :-). I ważne pytanie, gdzie robiłeś pompę i rozrząd? Odpowiedź: U TRZEBNIAKA!.

Zatem wybacz kolego Lukas, ale pozostanę przy swoim zdaniu na temat tego zakładu.

Ostatnio edytowane przez medar ; 07-03-2016 o 08:23
medar jest offline   Odpowiedź z Cytatem