Mnie interesują wyłącznie dowody, a nie bzdety wałkowane trylion razy. Jak zobaczę silnik rozebrany podobnie eksploatowany na Millersie i taki sam na Castrolu w podobnym stylu jazdy po 150 tys. km to możemy dyskutować o wyższości jednego lub drugiego, etykietki i inne domniemania mnie nie interesuję, zresztą jak widać etykietka Castrola jest niewygodna, bo parametry papierowe ma lepsze, ale to i tak nie ma znaczenia, bo musiałbym zobaczyć porównanie empiryczne, a nie pierdy, że Castrol traci swoje właściwości po 4 tys. km. Czegoś takiego nie zobaczę, więc mam gdzieś markę oleju i wywody znafco-naganiaczy. Nie zapomnę jak dystrybutor Millersa/Motula/Amsoila wchodził na rynek polski - co działo się na forach w sensie wysypu naganiaczy wielo-nickowych - to tak w kwestii rzekomego braku reklamy powyższych, bo jest ona wręcz chamsko-agresywna
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
A co do szlamu Castrola - to gdyby faktycznie był tak beznadziejny, nie byłoby najmniejszej szansy by Yariska 1.3, która była w rodzinie i była naprawdę ostro eksploatowana, po 200 tys. km miała wzorową kulturę pracy i osiągi, a ten szlam był wymieniany co 15 tys. km i to przy założeniu, że auto na autostradzie nieraz kilkaset kilosów piłowane 170-190 km/h (licznikowe). Przecież to guano powinno przy takiej eksploatacji stracić swoje właściwości po 1000 km
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. Właśnie także z powyższego powodu interesuje mnie wyłącznie empiria, a nie onanizm etykietowo-markowy - oczywiście zaraz ktoś napisze, że Yariski mają pancerne silniki i dlatego szlam dał radę - bullshit
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.