10-05-2016, 11:14
|
#1
|
|
FCP member
Zarejestrowany: 29-04-2009
Skąd: jeleniogórskie
Model: S-Max TitS
Silnik: 2.2 230KM by heko
Rocznik: 2011
Postów: 2,162
|
Jak poradzić sobie z agresywnym szeryfem?
Kolega wysłał do mnie taką wiadomość. Osobiście jestem w lekkim szoku bo bańka poczucia bezpieczeństwa pęka raz dwa.
Oto co napisał:
Cytat:
Niezłą akcję dziś miałem.
Okolice godziny 19:00, centrum. Idę z dzieciakami ze szkoły w której są zajęcia sportowe, a maluchy mają plac zabaw. Parking po drugiej stronie ulicy, parkowanie prostopadłe. Wyjeżdżając mało widać gdy stoi rząd aut (wyjeżdżałem przodem). Trzeba się trochę wychylić. Dwa czy trzy auta mnie bez problemu objeżdżają (wystaję może 0,5 m), widzę nic z tego i zaczynam się cofać. Wtedy kolejne auto chamsko mnie odtrąbuje (dłuuugi klakson) i kierowca zwalnia, puszcza jeszcze jakąś wiązankę. Pokazuję mu fucka i wyjeżdżam. W tym momencie gość daje wsteczny, nawrót i za mną. Zjeżdżam na wylotówkę (2 pasy) - koleś zrównuje się ze mną, otwiera okno, ja też, mówi żebym się zatrzymał to on mi wpierdoli czy jakoś tak. Nie mam na to ochoty. Wyprzedza mnie, blokuje mój pas. Na skrzyżowaniu skręcam szybko w lewo na osiedle (niezbyt przepisowo, dość niebezpiecznie). Mija 10s, gość na moim ogonie i wiezie się na zderzaku. Tak się wozimy chwilę, potem ja gdzieś skręcam, on zostaje. Myślę, skończyło się. Mija 2 minuty, znów jest za mną. Wyprzedza mnie, zatrzymuje się w poprzek ulicy, wyskakuje z auta i idzie do mnie. BIAŁY DZIEŃ. Cofam i w długą. Jeździmy tak z 15 minut. W międzyczasie dzwonię na policję, ale pan policjant daje mi radę pt. ustawić komisariat w nawigacji a on za bardzo nie pomoże bo "ma całe województwo". Przyspieszam, wyprzedzam auta stojące na czerwonym i skręcam za główną dwupasmówkę. Nie zdążyłem na zielone. Nie będę ryzykował, zawijka w niedozwolonym miejscu w drugą stronę zanim ruszą auta z przeciwka. Mija pół minuty, koleś jedzie z naprzeciwka. No to ja długa, skręcam w osiedle, kluczę, dojeżdżam od innej strony. A wszystko się działo przy akompaniamencie chichoczących dzieci, którym się podobało bo auto piszczało i szybko jechało. No, podobało się im do czasu aż skumały, że ja naprawdę jestem zesrany.
Normalnie Wołomin lata dziewięćdziesiąte.
P.S. Rozważałem nawet czy się nie zatrzymać, żeby wyłapać plombę (serio!), ale uznałem że jak gość przesadzi i trafię do szpitala, nie będzie to dobre w tygodniu w którym jestem sam z dzieciakami. Dziwnie umysł meandruje w stresie.
P.P.S. Aha. Czarne BMW 5 (nówka lub kilkulatek), łysy koleś pewnie pół metra w bicu.
|
Co byście poradzili w takiej sytuacji?
@ hak64
Ty jesteś oblatany w trudnych sytuacjach, może coś doradzisz?
__________________
Było Mondeo MK3, był Focus MK2, jest pekaes - pierwszy po wizycie u Heko  reszta się nie doczekała
|
|
|