Odp: tylni środkowy pas bezpieczeńswa
W mechanizmie niby wszystko ok, pas niezablokowany, nie ma przerwań, nic nie pękło. Sprężyna też nie wygląda na zaciętą. Jest tam swego rodzaju sprzęgiełko, które dociśnięte w kierunku pasa blokuje go, a puszczone luzem pozwala pasowi się rozwijać. A dociskiem reguluje ów "przewód" zakończony czymś na kształt standardowej końcówki od długopisu (oczywiście tej do włączania długopisu. Jest to pewnie coś w stylu napinacza pasa uaktywniającego się w razie niebezpieczeństwa (kraksy) i zapobiagającego efektowi bezwładności. Tylko ta końcówka była sztywna, a co najmniej ciężko chodząca, tj. podczepiona pod sprzęgiełko dociskała je w kierunku pasa i blokowała rozwijanie. Zupełnie jak w momencie kraksy.
Teraz wiem, że powinienem sprawdzić osadzenie kanapy. Skoczę dziś do garażu, rozbiorę i sprawdzę co i jak. Bo na chwilę obecną to odłączyłem ten przewód i puściłem go luzem.
To jest fragment postu jednego z forumowiczów. Ja dostałem się do mechanizmu i faktycznie po zdjęciu tej linki z końcówką blokującą sprężynę zwijacza jest ok. tzn. pas się zwija i rozwija. Przy szarpnięciu pasem blokuje się jak podczas kraksy. Więc pytanie czy może ta linka pozostać luzem, nie włożona do zwijacza?
__________________
Artur
|