Dzisiaj odebrałem swojego s-maxa po przeszczepie silnika. Jeździ, pali ładnie, przyspiesza jak wcześniej, nie kopci, nic nie stuka nie puka itd. ale tak naprawdę jak zrobię z 2000 km to będę pewien, że silnik jest czegoś wart, a wymiana była zrobiona porządnie. Umówiłem się już za miesiąc na wizytę u mechanika i przegląd na podnośniku żeby zobaczyć czy się nic złego nie dzieje.
Za sam silnik wraz z pompą wtryskową, zakupiony na allegro wydałem 4200 zł. Rozrząd wymieniony, wtrysk także (plus sprawdzenie w serwisie). Do tego rozrząd oczywiście no i tarcza sprzęgła wraz z zaciskiem. Do tego olej, filtr, płyn chłodniczy, uszczelki kolektorów i parę innych... razem ok. 7,5 tys zł.
Tak się zakończyła moja przygoda z obróconą panewką i wymianą silnika! Teraz zaczyna się przygoda używania auta z nowym silnikiem, którego stanu za bardzo nie znam. Wiem tylko, że pochodzi z jakiegoś rozbitego anglika... pojeździmy - zobaczymy.
Na otarcie łez mam jeszcze stary silnik, z którego oprócz wału i jednego korbowodu reszta jest w dobrym stanie. Mogę wystawić części w internecie i spróbować odzyskać parę złotych.
Pozdrawiam wszystkich i życzę, aby nikt nigdy nie musiał zapoznać się tak dogłębnie z uszkodzonymi panewkami jak ja!
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.