Odp: 1,5 Pb awaria pompy wysokiego ciśnienia
Panowie to ja Wam współczuję - dla mnie przygoda z Fordem już niebawem skończy się na dobre - Wy pewnie będziecie dalej się z Fordem boksować... Skorzystam z opcji przyśpieszonego wykupu leasingu i na wiosnę pozbędę się tego auta.
Jak ktoś słusznie zauważył - najsłabszym punktem Mondeo (i ogólnie Forda) jest serwis.
Dziś zgodnie z ustaleniami zajechałem na serwis, by sprawdzili co w aucie trzeszczy i dlaczego obroty biegu jałowego falują. Jako, że nie miałem czasu od odpuściłem im szukanie trzeszczenia, zresztą je już wstępnie zdiagnozowałem - powtórnie szklany dach, jednak tym razem inaczej iż ostatnio trzeszczy. Do tego trzeszczy już cały czas przy przekroczeniu 150 km/h, ale to sobie będą usuwać jak będę na wczasach....
Pozostało więc szybkie rozprawienie się z falującymi obrotami - ale jak to zwykle bywa: informacja, że szybko nie będzie - trzeba auto zostawić i odebrać później. Żona na drugim końcu Polski, współpracownicy wszyscy w terenie - co tu robić, w biurze czeka pilna robota.
Grzecznie więc pytam, czy nie mają jakiegoś auta zastępczego, byle co, byle do biura dojechać a potem oddać po południu i od razu odebrać swoje. No i miła niespodzianka - oczywiście, proszę bardzo, jest Fiesta (do tego nowa) - proszę brać, bezpłatnie.
Raz dwa - szybkie ksero dowodu i prawka, dwa podpisy na karcie przejęcia auta - dostaję kluczyki i już po chwili jadę do pracy. Powiem szczerze - pomyślałem, że Ford odrobił w końcu lekcję i jest ok. Ehhh, jaki człowiek głupi - tyle już na świecie a dalej daje się złapać jak rybka na pusty haczyk.
Pod koniec dnia telefon - no niestety, nie udało się naprawić auta, musi znów postać w serwisie. No ok, niech zrobią je w końcu do porządku - myślę i tak odpowiadam. Uprzejmy opiekun informuje jednak, że wspaniałej Fiesty już od jutra za free nie mogę mieć i będą mi musieli liczyć od dniówki po 50 zł. Pomyślałem po co mi ta Fiesta i płacenie za nią, w końcu mam prywatne prywatne auto i ograniczone miejsce parkingowe - jeździłem prywatnym ostatni miesiąc pojeżdżę jeszcze te kilka dni. Powiedziałem, że jak znajdę kogoś kto mnie odwiezie, to zastępczaka dziś oddam - niech komuś służy. Okazało się, że akurat znajomy wraca z trasy i jak dołoży kilka km to mnie z serwisu może odebrać - więc wsiadam i pędzę zwrócić Fiestę. Auto jak brałem miało na liczniku 6 km, oddaję ma 47km. Auto to nie elektryczna Fiesta, dla porządku więc pytam oddając kluczyki, czy jednak nie powinienem zwrócić za paliwo -
ależ proszę Pana, Pański samochód jest już miesiąc u nas na serwisie, nie może Pan z niego korzystać, jeździł Pan do nas kilkakrotnie marnując czas i paliwo, do tego w ramach testów przejechaliśmy nim już prawie 200 km (mam wbudowany monitoring gps...), znów kilka dni postoi - jak moglibyśmy policzyć Panu za paliwo do pracy i z powrotem
- takiej spodziewałem się odpowiedzi.
A faktyczna odpowiedź - proszę zapłacić 114,39 gr - jeśli nie mam przypadkiem kasy może być karta kredytowa.
Grzecznie zapłaciłem ciesząc się, ze tylko tyle kosztuje mnie wyleczenie się z samochodów marki FORD.
Sorry za przydługie marudzenie, ale jak pisałem, żona w drugim kawałku Polski i nie ma komu się wyżalić.
|