Odp: Agresja na drodze i blokowanie pasa ruchu - wydzielona dyskusja
Ehh panowie... nie wiem czy rozgrzebywać ten temat czy też nie bo dopiero co byłem w Polsce i powiem tak. Takiego chamstwa, nerwów i wieśniactwa to już dawno na drogach nie widziałem. Bez obrazy dla tych jeżdżących normalnie i kulturalnie, ale jak przejechałem z Anglii do Polski 1600km, przejechałem po Polsce z jakiś 1000 km i wróciłem 1600km do Anglii, tak uznałem że w Polsce albo ludzie mają niesamowite kompleksy i każdy potrzebuje pokazać wszystkim dookoła jakiego to ma "demona prędkości" albo po prostu ludzie mają zbyt płytkie życie seksualne i swój testosteron muszą wyzwalać na drogach i autostradach.
Co do dziwnych sytuacji, złożę niedługo miksa z "wyjazdu do Polski".
Nie wiem.. czy w Polsce jest standardem że wjeżdżając na rondo (małe jednopasmowe, 4 wjazdy/wyjazdy) to wrzucasz kierunkowskaz w prawo że z niego zjeżdżasz po czym lecisz na rondzie w lewo? Nie wiem... ludzie szukają jeleni którzy pojadą bo ktoś zasygnalizował zjazd? Żałuję że dwóch najlepszych sytuacji nie zachowałem na karcie (jakiś błąd zapisu bo bawiłem się kartą w innym urządzeniu). Zakopane>Kościelisko a tu na estakadzie przed zakrętem policja na sygnale leci pasem pod prąd nie myśląc że ich nie widać ani nie słychać. Cud że hamulce dobre to czołówki z policją nie miałem. A o motocyklu który przy krawężniku wyprzedza na przejściu dla pieszych nie wspominam (bo wybaczcie, ale jako kierowca z mózgiem to wiem, że pieszy który chce przejść przez jezdnię ma pierwszeństwo)
Sytuacje o których kolega wspomina w pierwszym poście spotkały mnie kilkukrotnie i wiecie co? Głęboko w swoim uszanowanku mam wariata który leci lewym pasem do wyprzedzania 200km/h. Są pewne granice.
Wjechałem do Polski, ja mam na tempomacie 130km/h, ograniczenie jest z tego co się orientuję 140km/h. Jadę prawym pasem, przede mną na prawym pasie jest auto które jedzie około 110-115km/h. Wrzucam kierunkowskaz, sprawdzam co za mną, widzę że najbliższe auto jest mniej więcej kilometr za mną. Będąc około 150 metrów przed wolniejszym przede mną zaczynam manewr wyprzedzania zmieniając pas na lewy.
Co widzę po 5 sekundach? Wariata w BMW/Audi/Mercedesie który doleciał z prędkością mniej więcej 210-220km/h i mruga żebym ja przerwał manewr, najlepiej wskoczył z powrotem na prawy pas (hamując, bo inaczej wjadę z tego wyprzedzanego) i puścił bo ktoś ma nierówno pod sufitem.
Nie.. nie przyhamowuję specjalnie.. nie - nie ścigam się z idiotą, nie - nie blokuje lewego pasa. Kończę wyprzedzać i wracam na pas prawy. Jeśli na prawym nic nie ma, bo jeśli są ciężarówki jadące z prędkością 105km/h, to kontynuuje wyprzedzanie, zazwyczaj przyśpieszając do 140km/h aby wciąż zachować dopuszczalną prędkość.
A w lusterku co? Mruganie, podjeżdżanie pod zderzak i jeden wielki pokaz wieśniactwa i czego? Małego przyrodzenia?
Nie wiem.. byłem w Polsce to się zdążyłem już pokłócić w dyskusji, bo trafiłem właśnie na osobę która uważa że jak on jedzie te 200km/h to ja go "wyhamowuje" i to robię specjalnie. Na nic moje argumenty, że ja mam głęboko jego 200km/h, bo swoim autem też spokojnie mogę tyle jechać i jeszcze co ciekawe na tym szóstym biegu jest jakiś tam zapas (ile.. nie wiem, bo przy 222km/h na autobahnie w Niemczech mój aktywny tempomat na siedzeniu pasażera w postaci żony powiedział że dość i że mam zwolnić), ale że ja również mam prawo wyprzedzić i robiąc to zgodnie z przepisami mam pewnego rodzaju wyrąbane na to, że on ma gdzieś przepisy i ograniczenia prędkości i nigdy nikogo nie wyhamowuje z premedytacją czy nie robię tego nikomu specjalnie i że to on ma problem, bo nie powinien pośpieszać tych jadących poprawnie.
Bądźmy ze sobą szczerzy - chcesz łamać ograniczenia, to rób to z głową, - będziesz jechał 150 czy 160km/h to mi nic do tego, ale mając rzędy aut które jadą od 105 do 150 km/h, osoba jadąca 220km/h to dla mnie niedorozwój.
Nie mi go zatrzymywać, nie mi go blokować bo tylko bym problemy stwarzał, ale ludzie - weźcie wy się kurcze opanujcie. Nawet jak pod Krakowem stałem w korku, długim na kilkanaście km, to jak się raz spóźniłem żeby podjechać pod poprzedzającego mnie kierowcę (który oddalił się aż o 6 metrów) to zostałem tak strąbiony przez auto za mną, że myślałem że komuś żyłka strzeli bo biedy w korku spóźni się o te 5 sekund żeby stać dalej w korku.
Mix nagrań już wkrótce w jakimś wątku, może nawet tutaj..... muszę tylko poczekać na nową obudowę dysku 2,5" bo w poprzedniej połamałem gniazdo i dysk raz łączy a raz nie i nie chcę pracować na żywo na plikach gdzie połączenie jest niestabilne
Ostatnio edytowane przez edmun ; 16-08-2016 o 15:50
|