Pytanie/problem natury może błachej, ale mój instynkt Szerloka podpowiada, że coś jest nie tak z teoriami, które napotkałem
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Mianowicie:
Pacjent: Ford Transit, 2006 rok. 2.2 TDCi.
Silnik jest po generalnym remoncie, najpierw się przegrzał potem zamarzł. No... ludzie samochodowi zgotowali ten los. Głowica spawana, rentgeny, te sprawy. Nie wchodzimy w politykę tej decyzji, jest jak jest. Po takim zabiegu auto ponoć jeździło idealnie. Mechanik zmienił mi "rzutem na taśmę", dzień przed odebraniem auta korek od zbiorniczka na płyn chłodzący. Auto kupiłem z korkiem zwykłym, tandetnym, jak w T64, nie gniotsa, nie łamiotsa. Mechanik uznał, że to tak nie może być, jego dusza cierpi i trzeba wymienić korek na taki, który ma dwa oringi gumowe pod spodem, bo niby trzeba trzymać ciśnienie, cośtam, gdzieśtam puszczać jak przekroczy 1.5-2 atmosfery i wtedy jest cacunio.
No, cacunio skończyło się dwie minuty po założeniu korka. Jest w transicie taki zaworek, co ma cztery gumowe węże dochodzące do niego, znajduje się przy ścianie grodziowej gdzieś tak na szerokości radia, to zaworek obiegu wody przez nagrzewnicę. I jego to właśnie przysłowiowy szlag przysłowiowo trafił. Znaczy - zaworek pękł tandetnie i bezczelnie. W naporze optymizmu i fantazji mechanik skleił zaworek klejem, co naturalnie skończyło się trochę jakby porażką
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. Zaworek się wymienił na nowy.
No i wsiadamy w auto i zaczynamy jechać. Przedtem - ponoć wszystko OK. Po zmianie korka (i wymianie zaworka na używany, ale wizualnie idealny) - grzeje się auto jak sto diabłów, co 300 metrów łapie 120 stopni. Co ciekawe, gdy zmieniłem korek na stary (bez żadnych zaworków, zwykły "dekiel z gwintem") auto też się grzało ale dużo wolniej, przejechałem na 90 stopniach jakieś 1.5 kilometra. Diagnoza - zepsuta pompa wody. No dobra, pompa wody się wymieniła (sama, oczywiście za moje pieniądze ;p). No i auto niby już się nie grzeje (jeszcze nim nie jeździłem) ale ten zaworek znów pękł. Więc już trzeci zaworek od nagrzewnicy będzie od czasu wsadzenia tego niby turbo korka od trzymania/regulowania ciśnienia w układzie chłodzenia.
No i teraz pytanie - czy ten korek od zbiorniczka to ma być "normalny" czy z tymi oringami? No i czy przypadkiem to nie jest tak, że te diabelskie oringi z piekła rodem nie dają za dużego ciśnienia na ten zaworek od nagrzewnicy?
Dzięki wielkie na cierpliwość w czytaniu stanu faktycznego sprawy oraz chęć podzielenia się wiedzą i doświadczeniem
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.