Cytat:
|
Nie mogli wsadzić typka do radiowozu,
|
Nie mogli, albo nie chcieli. To zależy z jakim zawodnikiem mieli do czynienia. Popularny żul uliczny, zwykle jest zapchlony i śmierdzi na kilometr. Wpakowanie takiego typa do auta, to 100 na minusie za dezynfekcję (bo komendy zwykle nie dysponują ani sprzętem, ani środkami), plus komplet umundurowania do prania i często depilacja całego ciała (nie pomijając jaj). Takie uroki zawodu, ale to trzeba lubić. A spakowanie kogoś do auta nigdy nie stanowiło dla mnie problemu. Skoro
stawia czynny opór, to kładzie się zawodnika
na glebę, spina
kajdankami (koniecznie z tyłu), robi się
dwignię na bark i koleś wstaje, po czym jak baletnica na paluszkach wpełza do auta (najczęściej z pełnymi gaciami /dźwignia na bark jest dość powiedzmy niekomfortową motywacją do posłuszeństwa/).