Cytat:
|
Koniecznie dolewać. Przegrzanie silnika to proszenie się o duże kłopoty.
|
Oczywiście zdaję sobie sprawę z konsekwencji przegrzania silnika. Tylko skoro Ford zrobił bubel to niech się nie wymiguje od rozwiązania problemu. Zgłaszałem problem kilka razy. Działania ASO ograniczały się do stwierdzenia że wycieków nie ma, więc jest ok.
Do tej pory miałem kilkanaście samochodów, zawsze używanych i kupiłem nowe ze względu na drobne usterki z którymi się borykały (nigdy żadne auto nie zawiodło mnie na drodze). Po prostu stwierdziłem, że nie mam czasu na zabawy w diagnozowanie i usuwanie usterek (bo oszczędność finansowa względem nowego auta jest dyskusyjna jeśli wziąć pod uwagę utratę wartości, droższe ubezpieczenia i inne koszty których nie ma w aucie używanym). Teraz z perspektywy 15 miesięcy z Mondeo widzę, że ASO ma podejście: jeździć aż się całkiem rozleci, a potem zobaczymy. Jestem pedantem jak chodzi o samochody i jeśli przy zakupie nikt mnie nie informował o tym, że do auta mam lać coś oprócz paliwa i płynu do spryskiwaczy, to wychodzę z założenia, że maski nie muszę nawet otwierać. Niestety wychodzi na to, że w przypadku mojego i kilku innych kolegów z forum Mondeo, bezstresowe robienie dłuższych tras nie wchodzi w grę. Śmiesznie wygląda jak w nowym samochodzie muszę otwierać maskę, żeby sprawdzić czy płyn chłodzący należy dolać dzisiaj, czy może za kilka dni. Takie rzeczy to w 30 letnim polonezie a nie aucie za ponad 100k zł.
Bump:
Cytat:
|
A co dolewacie? Cokolwiek ze stacji, czy coś, co ma jakieś specjalne właściwości? Chyba kiedyś czytałem w AŚ jakiś artykuł, że wbrew pozorom nie jest obojętne, co się leje.
|
Ja wożę w bagażniku 2 butelki Fordowskiego specyfiku. Drogie to to nie jest (chyba około 30 zł/l), ale litości - bagażnik służy do innych celów. Dobrze, że płynu hamulcowego nie trzeba wozić ze sobą.