Cytat:
|
I później się dziwić, że jest jak jest - czyli do kitu. Kolejny nawija o konsumencie. karloss, przeczytałeś w ogóle wątek? chociaż 2-3 wpisy romekkar? Coś w ogóle rozumiesz? Nie ma konsumenta. Nie ma sprzedaży konsumenckiej. Jest leasing na firmę. Czytałeś, co ja napisałem wcześniej? Zrozumiałeś cokolwiek z tego? Bo bełkoczesz o d.. maryni, tak jak zresztą 90% w podobnej sytuacji. A później zaskoczenie i rozpacz, że producenci robią z polskich klientów idiotów, jak dojdzie co do czego. Ależ nie muszą, w grubo ponad 50% przypadkach tak po prostu jest. Jak masa nie kojarzy realiów w jakich prowadzi swoją ekscytującą egzystencję, to po co się fatygować jakimiś przepisami prawa i umowami? Olać baranów, popyskują sobie na forach i ucichnie.
romekkar - rzeczywiście należy się współczucie za pech. W bardziej cywilizowanym kraju mógłbyś liczyć na to, że Ford w dbałości o image sprawnie załatwi to, do czego zobowiązuje go (najprawdopodobniej - zakładając wadę fabryczną) umowa gwarancji. Tu nie licz na to. Co więcej, nie licz na to, że jak nawet Ford zgodzi się zapłacić za naprawę/wymianę, zostanie to zrobione dobrze przez ASO. Bo tak nie będzie, ten samochód nie będzie jużnigdy działał normalnie, a wszystko co może być popsute przy okazji naprawy, zostanie popsute. A jakbyś znalazł w Polsce markę, która nie traktuje swoich klientów w ten sposób - daj znać, wreszcie wezmę sobie taniej fajne wozidło na DG, odliczę VATu ile można, itp - bo dotychczas wolałem kupować samochody jako KONSUMENT, bo tylko to daje u nas jakieś rzeczywiste szanse na darmowy serwis, w razie poważnej awarii.
Tyle. Reszta w tym przypadku to albo dobry prawnik, albo bezsensowne napinki na forum.
|
Ciafka wyluzuj, bijesz do mnie jak poparzony
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. Śledzę ten wątek od początku i wiem, że autor ma auto w leasingu. Czy to oznacza, że jako tego typu użytkownik (bo nie właściciel) nie ma już żadnych praw? Trzymasz się uparcie definicji konsumenta, a ja to rozumiem, jako użytkownika (niekoniecznie właściciela) danego dobra.
Bijesz pianę, a przy okazji tylko jak wielu współczujesz Koledze - a to kompletnie nic nie wnosi w temacie.
Domniemywasz, że Ford nie zapłaci, że auto nie będzie już nigdy działać normalnie, że w innym "cywilizowanym" kraju było inaczej, itp. Bełkot.
Ja podałem konkretny przykład z rzeczywistości, że walka jest trudna, ale możliwa do wygrania.
Zresztą poszukaj w archiwum, to nie pierwszy przypadek walki z Fordem.
Ale jak Ty wiesz lepiej... ja nie będę z tym dyskutować.