Cytat:
|
Czyli mogą uznać, że kosztorys z ASO nie został sporządzony poprawnie, ale jeśli powołam nowego rzeczoznawcę to nie pokryją jego kosztów ponieważ już mam kosztorys z ASO?
|
Trafiłeś w sedno.
W naszej korespondencji na PW, wyjaśniałem Ci pewne kwestie, ale najwyraźniej chciałeś osobiście przekonać się, że czasem
taniej - oznacza
drożej.
Walka z ubezpieczycielem to dość skomplikowane zagadnienie. Likwidator szkody "oszukując" poszkodowanych stosuje niedozwolone "chwyty", które należy mu wytknąć sporządzając stosowne pismo odwoławcze. Ty poszedłeś na skróty i korespondowałeś mailowo. Co prawda odniosłeś sukces, ale tylko połowiczny, bo ubezpieczyciel dopłacając do wcześniejszej wyceny, wyczyścił sobie papiery z niedozwolonych chwytów, pozostawiając te trudniejsze do podważenia.
Gdybyś się nie wyrychlił, to całość wyglądała by tak:
odwołanie poparte kosztorysem niezależnego rzeczoznawcy, plus wezwanie do zapłaty
Brak reakcji, zwłoka w wypłacie odszkodowania, lub częściowe tylko zrekompensowanie szkody, daje od razu podstawę do złożenia pozwu cywilnego, przy czym ubezpieczyciel stoi na straconej pozycji, bo przekręty, których dopuścił się zaniżając wycenę szkody, świadczą jednoznacznie, albo o braku profesjonalizmu ich rzeczoznawcy, albo celowym, oszukańczym zamiarze uszczuplenia należności pokrzywdzonego.