Dzisiejsza przygoda:
Jadę do ASO Forda na wymianę oleju w Powershifcie, a tu nagle zonk: wyświetla mi się wielki komunikat "silnik usterka" :/
Silnik pracuje nadal normalnie, dojeżdżam do serwisu na umówioną wymianę i zgłaszam nowy komunikat. Serwisant "oczywiście, sprawdzimy"
Po podłączeniu do kompa nie pokazuje nic, ale serwisant zwraca uwagę na brzęczenie po wyłączeniu silnika i mówi "znamy to".
Byłem jeszcze wtedy w szoku po tym komunikacie co mnie spotkał w drodze, wiadomo: nowy samochód, w trasie, z dzieckiem, a tu nadle "silnik usterka", więc nie do końca zapamiętałem o jakiej części dokładnie mówi, kojarzę, że to była jakaś "cewka, która odpowiada za sterowanie przepustnicą i turbiną".
Pamiętam jeszcze, że mówił, że komunikat może się pojawić.
Pytam czy ta usterka ważna i trzeba natychmiast wymienić, to słyszę, że może pół roku pojeżdżę, może rok, ale jak podczas wyprzedzania nagle zabraknie mi mocy to zaraz się w serwisie pojawię
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
No więc wracam z serwisu, pierwsze 60 km ok, nagle pojawia się kontrolka ostrzegawcza silnika (wcześniej jej nie było), silnik pracuje nadal normalnie.
Kolejne 40 km i znowu "silnik usterka" i silnik muła dostał, jakbym z zaciągniętym ręcznym jechał, lredwo się na obroty wkręcał, biegi redukowałz dużym opóźnieniem (automat) ale powyżej 3000 kręcił już lepiej.
Obecnie mam tylko kontrolkę silnika ciągle zapaloną, ale silnik pracuje normalnie, ale zrobiłem później już tylko kilka kilkukilometrowych obcinków.
Teraz poczytałem trochę forum i albo źle zrozumiałem, albo serwisant źle powiedział, ale wygląda na to, że to wspomniany w tym temacie elektrozawór podciśnienia - dobrze myślę?
Miał ktoś podobne objawy?
ten zawór jest dostępny tylko w ASO czy też w ogólnej sprzedaży?
W serwisie pytałem się o jego koszt to, jeżeli dobrze pamiętam, to było ok. 600 zł, ale nie wiem czy za jeden czy za dwa.