Odp: Wypadek
Mój kolega zginął w wieku 33 lat, bo przewoził niezapiętego psa w aucie.
Podczas pierwszego ostrego wciśnięcia pedału hamulca pies nieszczęśliwie poleciał w pedały i kolega zamiast pedałów, to miał psa pod nogą, do tego doszła zapewne panika.
O tym też trzeba pamiętać. Mój pies ma specjalne szelki i zawsze jest wpięty w klamrę pasa.
W przypadku dzieci, właściwe ich zabezpieczenie i później rozważna jazda powinny być priorytetem. Niestety nie możemy przewidzieć co mogą zrobić inni uczestnicy ruchu, ale ze swojej strony powinniśmy robić wszystko by sobie, swoim pociechom i innym zapewnić bezpieczeństwo.
|