Podłączę sie do tematu...
We wrześniu kupiłem Focusa 1,6 EB Tytanium 11r. przebieg 63tys ( raczej w tak nowym aucie z tak małym przebiegiem nie szukał bym walniętych szczotek, itd...) ale do sedna...
Sprzedawca poinformował mnie że nie mógł odpalić więc kupił nowy akumulator ( w piecio letnim aucie kupił nowy, mozna było naładować) ale kupił to kupił ... oczywiście za akumulator zapłaciłem ja
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. a to varta by ford
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. kupiona w salonie na f-v.
Auto przyjechało na lawecie z niemiec bo było lekko uszkodzone poza tym sprzedawca miał biznesa w Lublinie więc przytargał auto na lawecie, po przyjeździe krótka jazda próbna bo nie ma blach etc... to był piątek, postawiłem na podwórku, w niedziele rano przejażdżka z kolega no fajnie, wieczorem przychodzi żona choć pokaż auto... a tu trup... jakieś głupie komunikty czujnik ciśnienia opon, coś tam jeszcze... nie pamietam, w poniedziałek rano kolejna próba odpalenia to samo ... głupie komunikaty, laweta kolega pomoże... po 2h .... okazało się że akumulator ma zaledwie 9V ( ktoś tam pytał ... sa już aku co można je nawet do 5-6V wyczerpać i nic im sie nie dzieje, tzw.. do głębokiego wyładowania, to tam 5-6generacja akumulatorów, są jeszcze żelowe ale to już cena... ). Wymienił mi akumulator na inny też mój wyjęty z mojego klasyka około maja, zmierzony trzyma prąd, auto działa fajnie komunikaty sie potem wykasuje.
Mineło dwa tygodnie w warsztacie auto zamordowało kolejny akumulator, wyjęty aku z forda varta by ford ... ładował sie ponad 24h (ładowarka z lidla) ale po trzech tygodniach pokazywał wartości lepsze niż na etykeicie
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum..
Po zamontowaniu ponownie... auto działa, jeździ dzień w dzień raz więcej raz mniej ale nie wiele to zmienia, po naładowaniu start-stop działa 3-4 dni, potam juz nie z tego co wiem wynika to z braku prądu, pojechał do innego mechanika na ksowanie tych błędów czujnika opon i coś tam jeszcze stał tam dwa dni mechanik nic nie znalazł podejrzanego a podobno mierzył go i tu i tam... po powrocie 3 dni start stop działa po 4 juz nie, wczoraj podłączyłem pod prostownik i dziś start-stop działa.
Dodam że nie mam chińskiego radia, kolizja nie ma żadnego wpływu na prąd bo to byl przerysowany błotnik i drzwi i tyle, jak pisali koledzy wcześniej po 10min auto wygasza oświetlenie zegarów itd... chyba że wcześniej się kliknie zamknij.
Ma ktoś jakiś pomysł co to??? żre prąd ???