View Single Post
Stary 11-01-2017, 22:19   #84
edmun
ford::expert
 
Avatar edmun
 
Imię: Ponury żniwiarz
Zarejestrowany: 08-02-2014
Skąd: Birmingham UK
Model: MK3 Estate Titanium X EcoBoost 182KM
Silnik: 1.6
Rocznik: 2012
Postów: 4,555
Domyślnie Odp: Mandatowa zabawa w kotka i myszkę - kiedy to się skończy?

To ze swojego doświadczenia:

Byłem w Polsce jakiś czas temu.
Nasuwa mi się kilka spostrzeżeń - trasa Wrocław - Kłodzko to jakieś nieporozumienie. Miałem wypożyczone auto, czułem się jak intruz na jezdni. Tyle debilnych ograniczeń prędkości już dawno nie widziałem a wniosek nasunął mi się ze względu na to, że trasę znam, ale w swoim zawsze miałem CB i gdzieś miałem że co 100-200 metrów mam znak o różnym "ograniczeniu" poczynając od tego że na pustej trasie mam (przed zakrętem) do 70km/h (zakręt ten na dobrych oponach można brać przy 160-180km/h bez wyniesienia, bo jest świetny profil). Taki tam relikt czasów kiedy w Polsce były tylko 126p. Ale te 70km/h to jeszcze nic w porównaniu do tego, że co 1-3 km mam wioskę w postaci 3-ech-5-ciu budynków na krzyż i ograniczenie do 50km/h. Oczywiście zanim na spokojnie (w rytm ecodrivingu) wyhamowuję do 50km/h, to mam znak końca ograniczenia prędkości. Oczywiście misiaczki gdzie stoją? Na zakręcie zaraz za wlotem do takiej wioski, oczywiście 10-20metrów przed znakiem końca ograniczenia.

Ja rozumiem, że to wioska, że tam mogą być dzieci, psy, rowery, teściowe i papieże na pielgrzymce - ale jest to Polską paranoją, że są takie a nie inne połączenia pomiędzy miastami, gdzie średniowieczne podejście budowania miasteczek obok traktów handlowych bezproblemowo przeszedł do 21-ego wieku.

Z drugiej strony - pojechałem z UK do Polski swoim MK3 i zauważyłem też taką przypadłość, że na polskich drogach jest w ciul agresji.. Agresji takiej, że okazjonalne zachowanie kulturalne na drodze jest wręcz śpiewane w anielskich pieśniach sygnalizowanych przez mruganie długimi, awaryjnymi w ogóle jakby można było, to by sobie kierowcy piąteczki przybijali za "miły uczynek".
Sarkazm i ironia, bo inaczej nie można zrozumieć, ile jeszcze lat zajmie, żeby jakoś rozwiązać problem małych przyrodzeń i problemów z tymże schorzeniem na drogach.
Odnoszę wrażenie, że jak wyprzedasz sznur tirów na autostradzie lecąc jakieś 140km/h lewym pasem (tym do wyprzedzania), to jesteś wróg numer jeden, bo powienieneś w imię prawilności natychmiastowo wjechać między ciężarówki hamując do 89km/h (i w*****^%&^% kierowców TIR'ów) tylko dlatego że za Tobą leci mrugający wariat z prędkością 150km-160km/h.. Co z tego, że swoim MK3 mógłbyś spokojnie śmignąć go bezproblemowo od 160 do 220km/h... Nieważne.. przecież jesteś "zawalidrogą".


Powiem tak.. Będzie chyba z 5 lat jak jeżdzę po Anglii. Nie udało mi się.. po prostu mi się nie udało zdobyć punktów. Tak.. byłem w Szkocji pod Glencoe zatrzymywany przez Policję. Tak... dostawałem mandaty za parkowanie w miejscu niedozwolonym od których się odwoływałem i nigdy nie zapłaciłem nawet centa. Ale kwestia jest taka, że wyjeżdżam na trasę i wiem, że choćbym stał w korku, choćbym chciał szybciej, to mi się to nie opłaca. Bo kraj jest tak zagęszczony dwu-trzy-i-rzadko-cztero pasmowymi autostradami, że wpadam na jakąś Motorwejkę, wrzucam tempomat i analizuję spalanie na podstawie nierówności terenu czy złego ciśnienia opon. A nie wpadam na trasę i mam agresję bo się śpieszę. Nie mówię, że na 70miles/per/hour jadę te 70mil. Ale w Anglii trzeba po prostu przegiąć, żeby być udupionym. Albo nawet i nie.. Trzeba być debilem. Sam po sobie zauważyłem, że nie pamiętam kiedy w przeciągu ostatnich około 100 tyś km jechałem zgodnie z ograniczeniem. Przy fotoradarach, policji, na długich czy krótkich trasach. Mandatu nie dostałem ani razu. Jednocześnie nigdy nie starałem się udowodnić, że moje IQ jest niższe niż ilość KM pod maską....
Taka różnica....
edmun jest offline   Odpowiedź z Cytatem